Pochwała prostoty

- Kupno domu na wsi to najbardziej spontaniczna decyzja w naszym życiu - wspomina Dominika. - Szukaliśmy mieszkania w centrum Wrocławia, a znaleźliśmy dom z widokiem na pole kukurydzy.
Dominika i Robert Gawłowscy (ona - stylistka mody, on - dziennikarz radiowy, wykładowca uniwersytecki i poeta) przez lata tułali się po wynajmowanych mieszkaniach. Te obce wnętrza często wystawiały ich wrażliwość estetyczną na ciężką próbę. Ze względu na pracę chcieli poszukać czegoś w centrum miasta. Kiedy jednak trafili na budowę domków szeregowych w Bielanach pod Wrocławiem, ich dotychczasowe plany przeszły natychmiastową transformację. Niestraszna im już była ani wizja długich dojazdów do pracy, ani brak w pobliżu przedszkola dla synka, ani nawet konieczność wzięcia kredytu. Oczyma wyobraźni już widzieli, jak piją kawę na tarasie. Nie bez znaczenia była też atrakcyjna cena i bliski termin zakończenia budowy. Podpisując umowę, czuli, że właśnie dopływają do swojej wyspy szczęśliwej.

Przebudową, a następnie aranżacją wnętrz zajęła się Dominika. Do tej pory projektowała mieszkania znajomym, teraz wreszcie mogła zrobić coś dla siebie. Urządzanie domu stało się dla niej prawdziwym wyzwaniem i jeszcze większą przyjemnością. Wrocławską pracownię architektoniczną Kwiatkowski & Pass poprosiła o pomoc w zaprojektowaniu jedynie oświetlenia, kominka i schodów.

Najbardziej zależało jej na otwartej przestrzeni, dlatego zaczęła od wyburzenia większości ścian. Poszerzyła też okna, wymieniła konstrukcję komina i - ponieważ dom nie jest podpiwniczony - zleciła założenie dodatkowej izolacji podłogowej. Jedną z sypialni zamieniła w garderobę i przebudowała ciasną klatkę schodową, która przyprawiała ją o klaustrofobię. Urządzając wnętrza, Dominika kierowała się słowami dziewiętnastowiecznego angielskiego architekta, malarza i projektanta mebli Williama Morrisa: "Nie miej w domu niczego, czego nie uważasz za piękne lub przydatne". Inspiracji szukała natomiast przede wszystkim w kulturze Wschodu, a szczególnie w filozofii zen, która kojarzy się jej ze spokojem i odprężeniem. Do orientu nawiązują specyficzne okna wychodzące na taras i ogródek, zaprojektowane przez panią domu meble i kontrastowa kolorystyka: grafitowe płytki na podłodze i kominku, piaskowe - przy schodach oraz w łazience, do tego brąz drewna.

Jak gdyby z przekory zastosowała żywe barwne akcenty. Ściany w sypialni są w odcieniu zszarzałego różu, a meble wypoczynkowe w salonie - kanapa i fotel - mają jaskrawoczerwone obicia.

Parter to rozległa otwarta przestrzeń - z wąskiego holu przechodzi się do obszernego salonu i części jadalnej. Prawdziwą dumą gospodyni jest kuchnia zaprojektowana przez nią od A do Z. Właśnie temu wnętrzu poświęciła najwięcej czasu, bo kuchnia w domu Dominiki i Roberta to rzecz święta. Gotowanie jest dla nich prawdziwą pasją, odskocznią od codziennej prozy i od trudów życia zawodowego. Jedynymi zamykanymi pomieszczeniami na parterze są schowki gospodarcze oraz toaleta.

Na piętrze znajduje się sypialnia gospodarzy, pokój syna Xawerego, i garderoba. Dom wciąż jest w trakcie urządzania. Nie ma jeszcze łazienki z prawdziwego zdarzenia, na razie musi wystarczyć kabina prysznicowa zainstalowana w... garderobie. Brakuje też kilku lamp. Mimo tych małych niedogodności żyje się tu dobrze. Zimą gospodarze grzeją się przy kominku, który skutecznie zastępuje im telewizor, latem na tarasie moczą nogi w nadmuchiwanym baseniku i częstują przyjaciół pyszną mrożoną kawą.

Tekst i stylizacja: Agnieszka Osak-Rejmer Zdjęcia: Rafał Lipski