Najstarsze drzewo w Polsce usycha. Trzeba je ratować

Cis rosnący w śląskim Henrykowie ma 1281 lat i zaczyna umierać. Nowatorskie metody ratowania drzewa finansuje gmina i sami mieszkańcy. Na razie zebrali 50 tysięcy złotych, ale potrzebne jest więcej.

 W Henrykowie Lubańskim (woj. dolnośląskie) rośnie niezwykły cis, który ma 1281 lat i jest najstarszym drzewem w Polsce. Przechodząca nad wsią w latach 80 wichura naruszyła koronę drzewa i gałęzie zaczęły usychać. Władze gminy zajmują się ratowaniem drzewa od wiosny br.

Wiosna

Poza mechanicznymi uszkodzeniami drzewa, źle on również znosi szybko zmieniający się w Polsce klimat. By pomóc mu odbudować bryłę korzeniową i umożliwić dalszy rozwój, wokół konaru zostało zbudowane specjalne rusztowanie, które umożliwia odpowiednie zacienienie drzewa i nawodnienie.

To konstrukcja, jakiej wcześniej w Polsce nie było. Sama metoda jest znana i była stosowana przy młodszych drzewach - opowiada arborysta Jerzy Stolarczyk, który opiekuje się cisem. - Chodzi o stworzenie jak najlepszych warunków do rozwoju i dlatego o świcie będzie podawana woda, a przez resztę dnia cis będzie radził sobie sam - tłumaczy ekspert.

Lato

Po upalnym lecie, które nie pomogło drzewu się wzmocnić, cis znów potrzebował pomocy. Mieszkańcy gminy zbierali pieniądze na ratowanie najstarszego drzewa w Polsce.

Nie pomogły dyskusje naukowców i wcześniejsze próby ratowania drzewa. - Początkowo myśleliśmy, że cis mógł zarazić się od innych drzew. Udało się jednak ustalić co przyczynia się do tego, że igły cisu z dnia na dzień coraz bardziej usychają - opowiada sołtys. Winne są m.in. gryzonie, które pod drzewem drążą kolejne tunele, a to sprawia, że korzenie umierają. Cisowi nie pomogło też upalne lato i susza. Jednak mieszkańcy mają związane ręce, bo sami nie mogą podlewać rośliny. - To pomnik przyrody, dlatego my nie możemy podejmować żadnych działań. Cisem muszą zajmować się specjaliści - przyznaje Teresa Trefler, sołtys Henrykowa Lubańskiego.

Rada gminy podjęła specjalną uchwałę w sprawie ratowania symbolu Henrykowa. Zbierane są też pieniądze na wykonanie prac. Wszystko dlatego, że oprócz wykopania fosy wokół drzewa, zamontowania ochrony przed gryzoniami, zastosowania środków stymulujących wzrost, ustawienia zraszaczy i rusztowań być może będzie też konieczne wykupienie części gruntu i budynku, na którym opiera się cis.

- Budynek jest w złym stanie. Gdyby uległ zawaleniu, to mogłoby to mieć zgubny wpływ na nasze drzewo. Dlatego chcielibyśmy go zabezpieczyć - wyjaśnia sołtys.

Jesień

Na specjalnym rusztowaniu wokół henrykowskiego cisa rozwinięto folię. - Chodzi o to, by osłonić go przed zimnymi podmuchami wiatru. Żeby zbudować mu specyficzny i korzystny dla niego mikroklimat, ale także by nie ulegał zbytniemu przesuszaniu na skutek wiatru - wyjaśnia Natalia Słupianek, leśnik zaangażowana w akcję ratowania niemal 1300-letniego pomnika przyrody. Specjalna folia to jednak nie wszystko. Pień wypełniany jest słomą. Wszystko po to, by odtworzyć jego izolację i ochronić drzewo przed zimą i mrozem. (http://www.tvn24.pl)

- Jest dobrze - mówią doglądający cisa. - Zatrzymaliśmy obumieranie. Natomiast trwa proces regeneracji i tak będzie przez najbliższe 2-3 lata. To drzewo przeszło bardzo poważną zapaść związaną ze zmianami w jego otoczeniu - wyjaśnia arborysta Jerzy Stolarczyk.
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.