Świąteczne lampki w ogrodzie potrafią stworzyć wyjątkowy klimat nawet po Bożym Narodzeniu. W pewnym momencie pojawia się jednak pytanie: kiedy jest właściwy moment, by je zdjąć, żeby nie zaszkodzić roślinom i nie zostawić ogrodu w „zimowym zawieszeniu" na zbyt długo?
Odpowiedź nie jest zero-jedynkowa, bo wszystko zależy od tego, czy mówimy o dekoracjach, czy o elementach pełniących funkcję ochronną.
W wielu domach przyjęło się, że świąteczne dekoracje znikają po Święcie Trzech Króli, czyli 6 stycznia. To symboliczne zakończenie okresu bożonarodzeniowego i dla samych lampek dekoracyjnych jest to całkowicie bezpieczny moment.
Jeśli traktujesz oświetlenie wyłącznie jako ozdobę, możesz zdjąć je właśnie wtedy albo chwilę później – wtedy, gdy uznasz, że zimowy klimat przestał pasować do ogrodu.
Coraz więcej osób decyduje się zostawić światełka w ogrodzie nieco dłużej, nawet do końca stycznia lub w lutym. Krótkie dni i szara aura sprawiają, że delikatne oświetlenie nadal ma sens estetyczny.
To dobry moment na demontaż dekoracji, o ile nie są one elementem okrycia roślin i nie wymagają ingerencji w ich strukturę. Ważne, by robić to ostrożnie i bez szarpania gałęzi.
Jeśli lampki są połączone z osłonami zimowymi lub owinięte wokół krzewów i drzewek, warto uzbroić się w cierpliwość. Zbyt wczesne zdjęcie takich zabezpieczeń może narazić pąki na przemrożenie, zwłaszcza przy nagłych spadkach temperatury.
W takich przypadkach bezpieczny termin to dopiero przełom marca i kwietnia, a przy roślinach szczególnie wrażliwych nawet początek maja.
Najlepszą wskazówką zawsze jest pogoda. Stabilne temperatury powyżej zera i brak silnych nocnych mrozów to sygnał, że można działać.
Zbyt późne zdejmowanie osłon też nie jest dobre – może prowadzić do przegrzewania roślin i chorób. Dlatego kluczem jest obserwacja, a nie sztywne trzymanie się kalendarza.