Bluszczyk kurdybanek nie ma takiej sławy jak mięta, bazylia czy rozmaryn, choć od wieków był ceniony zarówno w domowej kuchni, jak i zielarstwie. Stosowany był też do celów magicznych (wierzono, że chroni przed chorobami). Dziś najczęściej kojarzy się z rośliną, która pojawia się, gdzie nikt nie jej zapraszał. Tymczasem w drobnych liściach i fioletowych kwiatkach kryje się wielka moc. Kurdybanek może pełnić funkcję okrywową, zdobić donice, przyciągać owady zapylające, a do tego trafiać na talerz i do filiżanki. Zamiast więc odruchowo się go pozbywać, lepiej sprawdzić, co tak naprawdę potrafi.
Bluszczyk kurdybanek najłatwiej rozpoznać po drobnych, niebieskofioletowych kwiatach i sercowatych liściach o lekko karbowanych brzegach. Często ma też delikatnie purpurowe lub bordowe zabarwienie, zwłaszcza od spodu albo na młodych przyrostach. Pojawia się na rabatach, przy ścieżkach, na trawnikach, a nawet na skrajach lasów i łąk. Rozrasta się szybko, bo łatwo ukorzenia swoje pędy i korzysta z podziemnych kłączy. To właśnie przez tę cechę bywa uznawany za problematyczny, szczególnie tam, gdzie chcemy utrzymać równy, klasyczny trawnik.
Nie w każdym miejscu trzeba jednak z nim walczyć. W cieniu i półcieniu, gdzie wiele roślin radzi sobie słabiej, kurdybanek może stworzyć gęstą, zieloną okrywę. Dobrze rośnie w żyznym, lekko wilgotnym podłożu i potrafi wypełnić puste przestrzenie tam, gdzie inne gatunki nie dają sobie rady. W ogrodach bardziej naturalistycznych czy mniej formalnych może być ciekawą alternatywą dla fragmentów tradycyjnego trawnika. Dodatkowo jest rośliną miododajną, więc wspiera zapylacze, a to zawsze działa na jego korzyść.
Mało kto pamięta też, że istnieją ozdobne odmiany kurdybanku, które prezentują się naprawdę efektownie. Liście z jasnymi przebarwieniami, przewieszające się pędy i drobne kwiaty sprawiają, że dobrze wygląda nie tylko w gruncie, ale również w donicach i wiszących pojemnikach. W takich kompozycjach może pełnić rolę dekoracyjnego dodatku obok traw i kwitnących roślin sezonowych. To jeden z tych przypadków, gdy „chwast" zmienia się w pełnoprawny element aranżacji ogrodu albo balkonu. Trzeba tylko spojrzeć na niego z innej strony.
Największe zaskoczenie dla wielu osób zaczyna się wtedy, gdy okazuje się, że kurdybanek jest rośliną użytkową. Jego młode liście i pędy mają wyrazisty, lekko żywiczny aromat, dlatego od dawna trafiały do wiejskiej kuchni jako dodatek do codziennych potraw. Najlepiej używać go oszczędnie, bo ma charakterystyczny smak, który łatwo wybija się na pierwszy plan. Świetnie sprawdza się jako uzupełnienie sałatek, twarożków, past jajecznych czy kanapek. Można dodać go także do zup, zwłaszcza tych o bardziej tradycyjnym charakterze, jak żurek, biały barszcz albo rosół. Dobrze wypada też przy daniach z jajek, ziemniakach, kaszach i prostych zapiekankach.
Kurdybanek od dawna był też obecny w zielarstwie. Przygotowuje się z niego proste napary, które mają tradycję sięgającą dawnych domowych receptur sprzed wieków. Najłatwiej zrobić je z łyżeczki suszonego lub świeżego ziela zalanego gorącą, ale nie wrzącą wodą. Kilka minut pod przykryciem wystarczy, by uzyskać aromatyczny napój. Dla smaku można dodać odrobinę miodu, choć dopiero wtedy, gdy napar nieco przestygnie. Właśnie ta prostota sprawia, że kurdybanek wraca dziś do łask. Nie jako modny superfood, lecz jako roślina, którą wiele osób miało od zawsze pod nogami i po prostu przestało zauważać.
Przy zbiorach trzeba jedynie uważać, by nie pomylić go z jasnotą, zwłaszcza purpurową. Na pierwszy rzut oka mogą wydawać się podobne, ale kurdybanek ma inny zapach i bardziej stonowane, niebieskofioletowe kwiaty. To właśnie aromat często okazuje się najłatwiejszą podpowiedzią. Gdy raz się go pozna, trudno go pomylić z czymkolwiek innym.
Zobacz też: Polacy wybierają ją zamiast monstery - ta roślina odmieni każdy salon