Odwiedzamy paryskie mieszkanie Elise

Nie musi być nowy ani stary, tani czy drogi - to jaką wartość ma przedmiot, zależy od jego historii. W domu Elise Simian Karsenti - dyrektor stylu francuskiego Westwing - jest miejsce tylko dla takich właśnie rzeczy. Wyszukuje je na targach staroci i w antykwariatach, ale nie stroni od nowoczesnych sprzętów. Zobaczcie, co sama mówi o swoich przedmiotach i mieszkaniu.

Mój dom nie jest jednorodny. To miks lat 50., współczesności, antyków, nowoczesnych sprzętów i mebli, które można odkryć w antykwariatach lub na pchlich targach. Na ścianach też jest galimatias – mapy, obrazy, fotografie, rysunki i oczywiście kolekcja motyli - mają piękne kolory. A kolory to też coś, bez czego nie mogłabym się obyć. One są synonimem życia. Barwy są jak słowa – to one mają opowiadać historię i przekazywać uczucia, one są moim sposobem na wyrażanie siebie i własnych emocji. Ściany mojego domu są białe, stanowią tło dla kolorowych mebli, sprzętów i dekoracji. Jest jak w galerii sztuki – kolorem zaznaczam w mieszkaniu to, co chcę wyeksponować.

Wszystkie przedmioty i meble, niezależnie skąd pochodzą, mają własną historię lub związaną ze sobą opowieść. Są ważne dla nas - wszystkich domowników. Nawet jeśli trafiły do nas z drugiej ręki, oswoiliśmy je i stały się nasze. To one tworzą idealne miejsce do życia.

Natasza Urbańska i Janusz Józefowicz pokazali swój dworek. "Po wojnie był kompletnie zdewastowany". Teraz? Wow!

Jestem przywiązana do wszystkich przedmiotów, które są częścią mojego domu. Szczególnie bliska jest mi jednak komoda z sypialni. Teraz jest niebieska, ale jej kolor często się zmienia, wraz z moimi potrzebami i aktualnymi upodobaniami.

Jestem zdecydowaną przeciwniczką domów urządzonych w jednym stylu. Uważam, że style trzeba mieszać, podobnie jak kolory. Nie lubię się ograniczyć do jednego nurtu. To oznaczałoby dla mnie rezygnację z kreatywności. Zasada na udane wnętrze jest jedna – czy tego chcemy, czy nie – aranżacja wyraża osobowość właściciela i odzwierciedla jego charakter.