Skąd się bierze kurz w domu? Rozmowa z ekspertem

Kurz to temat, który dotyczy wszystkich. Regularnie pojawia się w naszych domach, nawet tych najczęściej sprzątanych. Czym właściwie jest? Czy walka z nim to tylko kwestia estetyki, a może dbałości o zdrowie? Czy można zapobiegać jego osadzaniu się? Na te i inne pytania szukamy odpowiedzi w rozmowie z Grzegorzem Opakiem, ekspertem marki Bosch - producenta odkurzaczy.

Zacznijmy może od samego początku – powiedzmy, czym jest kurz i skąd się bierze.

Ciekawostką jest, że skład kurzu będzie nieco inny w każdym domu. Tak naprawdę składa się bowiem praktycznie ze wszystkiego, co nas otacza. W domach są to najczęściej mikroskopijne włókna z naszych ubrań, fragmenty złuszczonego naskórka, bakterie, zarodniki pleśni, a także pyłki roślin, drobinki piasku i brudu, które wnosimy do domu z zewnątrz, na ubraniu i butach. Znajdują się w nim też roztocze. Jego dokładny skład ujawniłby sporo informacji o nas samych, o naszym zdrowiu, genach, a nawet przyzwyczajeniach czy miejscu, w którym żyjemy.

Czy w takim razie kurz jest dla nas niebezpieczny?

Powiedziałbym raczej, że może być, na przykład jeśli w jego składzie znajdują się drobinki szkodliwych substancji. Mogą to być różne używane w domu chemikalia lub cząsteczki spalin, które zawędrowały do mieszkania przez szczeliny w oknach bądź drzwiach. W kurzu znajdują się mikrofragmenty wszystkiego, co mamy w domu, również potencjalnie rakotwórcze substancje. Kurz może być również prawdziwym utrapieniem i zagrożeniem dla zdrowia alergików.

No właśnie – powiedzmy może, na czym polega alergia na kurz.

Nie możemy być uczuleni na kurz jako taki. Alergia może dotyczyć któregoś z jego składników, na przykład pyłków traw, wówczas jednak kurz „domowy” będzie dla nas mniej szkodliwy od tego na zewnątrz. Możemy być też uczuleni na odchody roztoczy – i to jest najczęściej przyczyną dolegliwości, które nazywamy „alergią na kurz”. To może być znacznie poważniejszy problem, bo nie da się całkowicie ich uniknąć. Kolejna ciekawostka – w tym przypadku mówimy roztocze, nie roztocza. Roztocza (liczba mnoga od „to roztocze”) to inne określenie saprotrofów, czyli organizmów żywiących się martwymi szczątkami organicznymi – są to drobnoustroje, czyli bakterie i niektóre mikroskopijne grzyby. Natomiast roztocze (liczba mnoga od „ten roztocz”) to mikroskopijne, niewidoczne dla oka pajęczaki. Ich ulubionym środowiskiem życia jest między innymi właśnie kurz domowy. Szczególnie chętnie bytują w dywanach i tapicerowanych meblach, ale również w naszych łóżkach, pościeli. Ich odchody są silnym alergenem.

Czy w takim razie powinniśmy bezwzględnie walczyć z kurzem? I czy to jest w ogóle możliwe? Powinniśmy usuwać go ze swojego otoczenia, na ile to tylko możliwe, a może wprost przeciwnie – nieco odpuścić?

Odpowiedź na to pytanie łączy się trochę z tym, o czym mówiliśmy wcześniej. W przypadku osób uczulonych na roztocze nie za bardzo mamy wyjście – kontakt z kurzem należy ograniczać do absolutnego minimum. Sporo zależy też od miejsca, w jakim żyjemy. Prawdopodobnie kurz gromadzący się w mieszkaniu w środku miasta przy ruchliwej ulicy będzie daleko bardziej groźny dla zdrowia od kurzu gromadzącego się w domu na wsi. Nie jest to jednak czarno-białe, jako że te drobinki różnych substancji wędrują razem z wiatrem. Warto pamiętać o tym, że do pewnego stopnia kurz jest nam potrzebny. Popularny pogląd głoszący, że sterylne warunki życia negatywnie wpływają na naszą odporność, to nie są bajki. Rzeczywiście stały kontakt z drobnoustrojami wchodzącymi w skład kurzu pobudza nasz układ odpornościowy, a próby życia w sterylności mogą wręcz wywoływać alergie.

Gdzie jest zatem złoty środek?

Myślę, że nie odkryję Ameryki, gdy powiem, że najlepiej po prostu nie dać się zwariować. Warto nie bagatelizować tematu kurzu w naszym otoczeniu, natomiast codzienne sterylizowanie mieszkania byłoby już grubą przesadą. W przypadku alergii jednak nie wolno nam tego zlekceważyć, bo ignorowanie jej, szczególnie w przypadku dziecka, może się skończyć rozwinięciem się astmy oskrzelowej.

W przypadku osób bez alergii na kurz proponuję odkurzanie mieszkania włączyć do naszej rutyny i wykonywać je regularnie, na przykład dwa razy w tygodniu (raz w tygodniu określiłbym jako absolutne minimum). Przy czym mam tu na myśli odkurzanie nie tylko podłóg, ale wszystkich powierzchni, na których osiada kurz: półek, blatów, książek i bibelotów, mebli, parapetów, framug. Musimy również pamiętać o takich trudno dostępnych miejscach jak podłoga pod meblami, szczeliny między meblami czy zakamarki tapicerowanych mebli.

To musi być czasochłonne. Trudno wyobrazić sobie, że w czasach, gdy ciągle dokądś pędzimy, będziemy w stanie dwa razy w tygodniu przeprowadzać tak gruntowne porządki. Czy możemy jakoś sprawić, by tego kurzu było mniej?

Co prawda nie możemy go po prostu uniknąć, ale możemy nieco ograniczyć jego osadzanie się. Część kurzu dolatującego do nas przez okna zatrzymają firanki lub zasłony, ale pamiętajmy, że wówczas musimy je często prać, minimum raz w miesiącu – inaczej staną się wręcz siedliskiem kurzu. Odkurzane powierzchnie warto przecierać wilgotną szmatką, a najlepiej użyć specjalnych środków do kurzu. Ich właściwości antystatyczne sprawią, że nieco wydłuży się nam okres między jednym odkurzaniem a drugim. Niezłym sposobem na ograniczenie występowania kurzu jest też oczyszczacz powietrza, ale właściwie musielibyśmy takie urządzenie postawić w każdym pomieszczeniu, więc polecałbym je przede wszystkim osobom, dla których problemem jest silne zanieczyszczenie powietrza pyłami. Warto też unikać bibelotów stojących na wierzchu, nie bez powodu mówi się na nie czasem „kurzołapy”. W ich zakamarkach gromadzi się kurz, który trudno usunąć. Książki najlepiej trzymać w przeszklonej witrynie, co powinno znacząco spowolnić osadzanie się na nich kurzu. Możemy próbować uszczelniać drzwi i okna, ale prawdę mówiąc nie ma to za wiele sensu wobec faktu, że przecież powinniśmy też regularnie wietrzyć pomieszczenia. Najrozsądniej jest więc nie tyle zapobiegać kurzowi, co ułatwiać sobie jego usuwanie.

W takim razie jakie mógłby pan zaproponować sposoby na walkę z kurzem? Jak to robić szybciej, skuteczniej, zużywając mniej energii?

Po pierwsze, należy zawsze zaczynać od najwyższych partii, czyli na przykład powierzchni szafy, ściennych półek. Schodzimy coraz niżej, a na samym końcu odkurzamy podłogi. Wydaje się to oczywiste, wszak kurz podczas ścierania opada na dół, ale lepiej o tym wspomnieć. Poza tym warto odstawić do lamusa wszelkie miotły i zmiotki, które głównie przenoszą brud z miejsca na miejsce i wzniecają go w powietrze. Lepiej postawić na odkurzacz, i to naprawdę dobry, o wysokiej mocy, wyposażony w porządne filtry. Bez tego istnieje ryzyko, że spora część kurzu nie zostanie sprzątnięta, a jedynie zacznie się unosić po całym pomieszczeniu i będziemy go później wdychać. Miłośnikom nowinek polecam szczególnie lekkie, bezprzewodowe odkurzacze pionowe Bosch z serii Unlimited – są równie mocne co tradycyjne urządzenia, a jednocześnie lekkie i bardzo poręczne. Mogą wisieć na ścianie, zawsze pod ręką. Trudniej będzie nam znaleźć wymówkę, by odłożyć odkurzanie na kolejny dzień. Łatwo też dosięgnąć w takie miejsca, jak górne półki, żaluzje okienne, sufity czy różne szczeliny. Dodatkowo wymienne akumulatory są uniwersalne, czyli możemy ich używać do wszystkich urządzeń Bosch z tej serii, na przykład elektronarzędzi.

A co w przypadku alergików? Czy częste odkurzanie wystarczy?

Niestety nie. Jeśli jeden z domowników jest uczulony na roztocza, powinniśmy wdrożyć działania dodatkowe: nie przegrzewać pomieszczeń, często je wietrzyć, dbać, aby wilgotność w mieszkaniu nie była za wysoka (najlepiej niższa niż 50%), zrezygnować z dywanów, pościel prać raz w tygodniu w temperaturze powyżej 55°C i odkurzać jak najczęściej.

Dziękuję za rozmowę.