W którą stronę podąża polski design? O projektach "Make me!"

Ceramika, która chłodzi miasto, naczynia z gliny miejskiej, stołki biurowe pobudzające ciało do aktywności, boja ratownicza współpracująca z dronem, przenośna lampa solarna - co jeszcze projektują polscy designerzy, w którą stronę podąża polskie wzornictwo? Razem z Łódź Design Festival przyglądamy się wizjom polskich projektantów i przedstawiamy finałowe projekty konkursu "Make me!".

– Staramy się zagłębiać w tematy, które nie przebiły się jeszcze do szerszej świadomości. W trakcie poprzednich festiwali zachęcaliśmy na przykład do naprawiania rzeczy, szukaliśmy sposobów na zmniejszenie zaśmiecenia środowiska tworzywami sztucznymi, analizowaliśmy mocne strony rzemiosła. Naszą ambicją jest, żeby festiwalowe hasła wzmacniały pozytywne trendy, które są szansą na to, że na nowo określimy kształt codzienności. Co roku staramy się, aby hasła nawiązywały do najważniejszych w danym czasie zjawisk. Tegoroczne przyszło dosyć naturalnie. "Re:generacja" - to z jednej strony wezwanie, abyśmy spróbowali się zregenerować fizycznie i psychicznie. Niezmiennie istotne są tematy związane z katastrofą klimatyczną. Spróbujemy zastanowić się, w jaki sposób możemy zregenerować naszą planetę, ale i nasze zachowania, sposoby, jakie wytwarzamy przedmioty, jak kształtujemy nasze otoczenie, żyjemy – mówi Michał Piernikowski, dyrektor międzynarodowego festiwalu designu Łódź Design Festival, którego 16 edycja odbędzie w dniach 12-22 maja, przy ul. Tymienieckiego w Łodzi.

W czasie jego trwania zostaną zaprezentowane różnorodne designerskie projekty - od starego i nowego wzornictwa przemysłowego, poprzez art i craft design, projektowanie graficzne i architekturę, aż po modę.

Podczas festiwalu będzie można obejrzeć też wystawę "RM. Roman Modzelewski. Sen o Łodzi", poświęconą twórczości Romana Modzelewskiego, jednego z najwybitniejszych projektantów drugiej połowy XX wieku. W tym roku przypada 110. rocznica jego urodzin i 25. rocznica śmierci. Zaprezentowanych zostanie około 100 unikatowych obiektów: rzeźb, obrazów, reliefów, dokumentów, fotografii, przykładów sztuki użytkowej, kompozycji w przestrzeni publicznej miasta i regionu. Pojawią się też projekty łodzi oraz mebli, w tym oryginalne fotele RM56, RM57 i kultowy RM58.

Pojawi się też nowa formuła spotkań z uczestnikami festiwalu Łódź Design - "Laboratorium inspiracji". Będzie można przyjrzeć się rozmaitym strukturom, wzorom i kolorom oraz połączyć je w kreatywny sposób. Sponsor festiwalu, marka Interprint chce w ten sposób sprawdzić, w jaki sposób odbierane są trendy oraz jak obecnie postrzegane jest łączenie różnych materiałów. Wszystkie kompozycje zostaną uwiecznione w formie pamiątkowych zdjęć, a najlepsze prace zostaną nagrodzone upominkami. Być może wiele z nich stanie się inspiracją i pozwoli odkryć zupełnie nowe połączenia materiałów. Na to liczą również organizatorzy. 

W którą stronę podąża współczesne wzornictwo? Czy projektanci tworzący nowe projekty, inspirują się dziełami mistrzów, a może czeka nas rewolucja, która na nowo zdefiniuje pojęcie wzornictwa użytkowego? Na te pytania postarają się odpowiedzieć eksperci i goście tegorocznego Łódź Design Festival. Natomiast my przedstawiamy wybrane prace i śmiałe wizje kilku młodych, polskich projektantów, finalistów tegorocznego konkursu "Make me!", który jest nieodłącznym elementem festiwalu Łódź Design. 

"Urban Coolspot" - ceramika, która chłodzi miasto

Urban Coolspot Project od Julii Sulikowskiej.Urban Coolspot Project od Julii Sulikowskiej. Fot. Łódź Design Festival

Ceramiczny projekt "Urban Coolspot" to modułowy system zaprojektowany przez Julię Sulikowską, który zatrzymuje spływającą wodę (deszczówkę), wchłania ją dzięki porowatej strukturze i rozprowadza po całym obiekcie. "Stopniowe parowanie chłodzi ciepłe powietrze otoczenia, a wiatr przenosi je przez rozgrzany krajobraz miejski" - wyjaśnia projektantka. Wszystko po to, żeby w gorące dni ludziom było chłodniej. 

System "Urban Coolspot" składa się z cylindrycznych elementów o długości 30 i 40 cm, z pionowymi wyżłobieniami (porami) i korzeniami roślin oraz glebą, które wspomagają przyciąganie kapilarne (odprowadzanie wody ku górze). Można je ze sobą zestawiać na różne sposoby i łączyć za pomocą metalowych prętów. To instalacja dla istniejącej infrastruktury publicznej, która nie wymaga kosztownej przebudowy ani zasilania energią.

Stołek "Banffy" pobudza ciało do aktywności

Stołek Banffy.Stołek Banffy. Fot. NOTI

Polski stołek Banffy marki Noti zaprojektowały Yuliya Neronskaya i Klaudia Janikowska. Mebel nie pozwoli na bezruch przy biurku, który powoduje napięcia i sztywności mięśni, wpływa na złe krążenie krwi, zaburza metabolizm i grozi uszkodzeniem kręgosłupa i stawów. Ten projekt wymusza lepszą pracę ciała niż ta, którą zapewniają standardowe fotele biurowe. Wpływa również na poprawę krążenia, ogranicza pojawienie się zbędnych napięć mięśniowych i bolesnych przykurczów. Przyczynia się do tego nie tylko brak oparcia, ale i możliwość zmiany kąta siedzenia. Stołek Banffy posiada odchylającą się w każdym kierunku nogę i kilka nałożonych na siebie kręgów o różnej wielkości, które tworzą siedzisko i podstawę.

"Urban Clay" - proste formy naczyń, które powstały z gliny wydobytej na budowie metra

Naczynia 'Urban Clay'.Naczynia 'Urban Clay'. Fot. Łódź Design Festival

Michalina Zadykowicz i Sabrina Hass poznały się podczas studiów w Wiedniu. Ich wspólne zainteresowanie glebą, gliną i projektowaniem spekulatywnym (prototypowaniem przyszłości) skłoniło je do rozpoczęcia badań, w wyniku których powstał ciekawy projekt naczyń "Urban Clay". Materiał do ich produkcji został pozyskany z gliny miejskiej wydobytej przy jednej z wiedeńskich stacji metra. 

– W ramach naszych eksperymentów testowałyśmy właściwości i przydatność glin miejskich, zarówno w roli bazy naczynia, jak i szkliwa. W wyniku tego procesu powstała seria obiektów ceramicznych i przepisów na szkliwa. Zdecydowałyśmy się na proste formy naczyń, aby jak najlepiej poznać właściwości znalezionego materiału. Użycie form gipsowych podczas produkcji pozwoliło sprawdzić, jak glina sprawowałaby się w mniejszej manufakturze. Eksperymentalne szkliwa bazują na lokalnej glinie z dodatkiem lokalnych surowców, takich jak muszle ślimaków oraz takich, które są produktem ubocznym dużego przemysłu, na przykład tlenek kobaltu – wyjaśniają projektantki "Urban Clay". 

Mapa wiedeńskich złóż gliny.Mapa wiedeńskich złóż gliny. Fot. Łódź Design Festival

W projekcie "Urban Clay" Michalina Zadykowicz i Sabrina Hass rozważają potencjał Wiednia jako kopalni zasobów geologicznych.

– Nasza analiza wiedeńskich złóż gliny ujawniła, że podczas prac budowlanych, zwłaszcza tych powiązanych z nowymi liniami metra, wydobywane są ogromne ilości gliny, z których zdecydowana większość trafia na składowiska odpadów [...] Obserwując, jak zakłócenia łańcucha dostaw surowców powodują braki w zaopatrzeniu w materiały ceramiczne i plastyczne, proponujemy przyszłość, w której wiedeńska glina miejska jest powszechnie dostępna dla lokalnej sztuki, rzemiosła i przemysłu. Wierzymy, że głębsze zbadanie surowców występujących we współczesnych miastach pozwoli na wypracowanie lepszych systemów gospodarowania nimi – dodają projektantki.  

"Olso" to samowystarczalna, ogrodowa lampa solarna

Lampa solarna Olso, którą zaprojektowała Kaja Kropidłowska.Lampa solarna Olso, którą zaprojektowała Kaja Kropidłowska. Fot. Łódź Design Festival

Projekt nowoczesnej solarnej i przenośnej lampy ogrodowej "Olso" stworzyła Kaja Kropidłowska. Jak działa? W dzień, kiedy pozostawi się ją na słońcu, ładuje się. Natomiast po zmroku świeci i może być używana w dowolnym miejscu, bez konieczności podłączania jej do prądu czy wkładania baterii. 

Ma też intuicyjny w użyciu suwak, który pozwala na regulowanie intensywności świecenia, a także wygodną rączkę, dzięki której możliwe jest jej przenoszenie lub opieranie pod wybranym kątem. Nadaje się na wieczorny spacer. Można ją postawić na stole podczas posiłku czy zawiesić w dowolnym miejscu na balkonie lub tarasie. Dzięki sporej funkcjonalności lampa "Oslo" sprawdzi się w wielu sytuacjach i w różnych miejscach.

Boja ratownicza, która współpracuje z dronem

Boja ratownicza dostosowana do pracy z dronem. Projekt: Julia Sieńkowska.Boja ratownicza dostosowana do pracy z dronem. Projekt: Julia Sieńkowska. Fot. Łódź Design Festival

Oto boja ratownicza dostosowana do pracy z dronem Pelixar, który skraca czas podania środków ratunkowych (np. kamizelki ratunkowej) i może holować tonącego do brzegu. Zaprojektowała ją Julia Sieńkowska. Innowacyjność projektu polega na innej niż standardowa konstrukcji boi, która ma także wygodny sposób chwytania i holowania. 

Tonący może objąć boję, co spowoduje, że górna część klatki piersiowej i głowa będą zawsze znajdowały się nad wodą, a jego pozycja będzie stabilna. Natomiast sama boja ma formę trójramiennego pływaka wykonanego z pianki EVA. Posiada również aluminiowy uchwyt, do którego podpinana jest lina holownicza.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.