Zacznijmy niewinnie - od sztuki graficznej, na którą znajdzie się miejsce w nawet najmniejszym mieszkanku. Podejdźmy jednak do tematu nieco bardziej kreatywnie - darujmy sobie generyczne plakaty i wydruki z sieciówek ze zdjęciami stockowymi lub, co gorsza, takimi wygenerowanymi przez sztuczną inteligencję. Pozwólmy sobie na powrót do słowiańskich korzeni, które wbrew pozorom dopasują się do znacznie większej liczby stylów niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Wychodzą one spod pędzla niezwykle utalentowanych artystek - Agi Futy i Hanny Doli, które niczym prawdziwe staropolskie handlarki przemierzają ze swoim kramami cały kraj, jak długi i szeroki. Poszukującym pięknych i bogatych w znaczenia projektów objawiają się jak dobre duchy we wszelkiej maści skansenach i na tradycyjnych jarmarkach. W ich grafikach dominują motywy słowiańskich legend i wierzeń, a także fantastycznych stworzeń, które nasi przodkowie uważali za swoją codzienność. To znakomity sposób, by do swojego domu zaprosić trochę magii i tajemnicy - a gdy wydruk zostanie zauważony przez gościa może stać się początkiem naprawdę ciekawej rozmowy.
Kiedyś w domach rzeźby miały kiedyś status prawie tak samo oczywisty jak obrazy, dziś stanowią raczej rzadkość. Przyczyny tego stanu rzeczy są różne - przede wszystkim wyparła je fala minimalizmu, który wymiótł z wnętrz masywniejsze dekoracje i pozostawił je otwartymi i pustymi. Koniec końców rzeźba traktowana jest obecnie jak luksus - albo wręcz fanaberia wymagająca indywidualnego zamówienia i odpowiedniego miejsca do wyeksponowania jej. Tymczasem zupełnie niepotrzebnie - udowadnia to Kinga Ciepiel. Artystka ta od lat tworzy pełne blasku rzeźby świecące własnym światłem oraz płaskorzeźby, w które często wpisane jest lustro. A przecież i tak klimatyczne, stojące lampy czy wiszące zwierciadła znajdują się w naszych mieszkaniach - skoro i tak wygospodarowujemy dla nich miejsce, to dlaczego nie wybrać dla nich takiej artystycznej alternatywy?
Analogicznie - w kuchni kubki, talerze i patery można zastąpić takimi ręcznie uformowanymi i wypalonymi. Wtedy mamy gwarancję, że będą naprawdę niepowtarzalne. Wychodzą one spod rąk Julii Świętochowskiej, krakowskiej artystki, do której pracowni trafiają nie tylko osoby, które swoją poranną kawę chcą pić z jej charakterystycznie szkliwionych, różnokolorowych czarek, ale i te, które pragną same zgłębić tajniki zacnej (i obecnie coraz modniejszej) sztuki toczenia z gliny. I choć jest pokusa, żeby takie piękne okazy po zakupie trzymać w specjalnej szafeczce "tylko dla gości", to my osobiście takie nastawienie odradzamy - czy my sami nie zasługujemy na obcowanie z pięknymi przedmiotami na co dzień? Pozwólmy im żyć razem z nami, w naszym rytmie.
Na koniec zajmijmy się jednym z najciekawszych i najmłodszych pomysłów, który dopiero zaznacza swoją obecność się w bogatej palecie dostępnych dekoracyjnych opcji. Mowa o tworzeniu obrazów bezpośrednio na ścianie - i nie mamy tutaj absolutnie na myśli żadnej masowo produkowanej fototapety, a sztukę muralu. Choć kojarzy się ją obecnie najbardziej z wielkoformatowymi malowidłami porozsiewanymi po przestrzeni miejskiej, to powoli wkracza ona i w ramy naszych czterech ścian. Taką sztukę tworzy Dominika Zając, która zmienia pokoje i elewacje domów w żyjące dzieła sztuki. Podczas swojej pracy odważnie miesza ona style, w sposób bardzo kreatywny łącząc elementy popkultury lub baśni z dziełami klasyków (np. Dartha Vadera z "Gwiezdnych wojen" z impresjonizmem Van Gogha). Powstałe w ten sposób prace są siłą rzeczy zupełnie niepowtarzalne.
Mural to jednak nie jedyne, co na ścianie może się znaleźć - powoli do łask wraca zupełnie zapomniana już sztuka… Gobelinów. Te kojarzone ze średniowiecznymi zamkami dekoracje przez wieki pełniły rozmaite role przede wszystkim określając status i przynależność rodową posiadającego. Dziś jednak mogą przedstawiać co tylko sobie zażyczymy, a ich projektowaniem i tworzeniem zajmuje się Liwia Edmondson. Nie zamyka się ona jednak na umieszczanie ich jedynie na płaskich powierzchniach, o nie - pozwala je swoim klientkom także nosić na oversize’owych kurtkach. Znakiem rozpoznawczym jej sztuki są kobiece ciała otulone motywami botanicznymi, kosmicznymi, psychodelicznymi i spirytualnymi.