Nie bez powodu głównym i przychodzącym na myśl jako pierwszy symbolem jesieni są zeschłe liście - feeria barw, którą tworzą na trawnikach i chodnikach jest zdecydowanie warta odtworzenia w naszych mieszkaniach. Poza klasycznymi i nieśmiertelnymi brązami polecamy także soczyste bordo - możemy je zaprosić na stół np. w postaci kryształowej patery, pucharków czy kolorowych szklanek i kieliszków. Świetnie sprawi się także w postaci dosłownej - do przystrojenia stołu użyjmy sztucznych gałązek, zasuszonych liści zebranych w parku w słoneczny dzień, czy kasztanów, gdy już się pojawią. Gałązki bukowe, dębowe czy klonowe możemy zaprezentować w wazonie, na paterze albo upleść z nich naturalny stroik. Takie faktury szczególnie lubią się z naturalnymi materiałami, warto więc sięgnąć po drewno czy len. To idealny moment na to, by klasyczny biały obrus zamienić na bardziej "siermiężny" (wykonany z mniej wyprawionego materiału), beżowy bieżnik czy w ogóle z niego zrezygnować na rzecz podkładek z plecionki z trawy morskiej lub korka.
Innym kolorem, w który obfituje jesień jest złoto, dlatego nie żałujmy sobie wszystkiego, co się świeci. Z jednej strony sięgnijmy po wszystko, co jest źródłem światła i nadaje klimat długim wieczornym posiadówkom - mogą to być świece w różnych wysokościach, kolorach i wersjach zapachowych. Ciekawą opcją są także metalowe lampiony z wydrążonymi otworami - ich rozchybotane światło będzie pięknie odbijało się od wszelkich pozłoceń. Misy, talerze, ranty kieliszków i filiżanek - zadbajmy o to, żeby tej słoneczności na naszym stole nie zabrakło. Świetnie zagrają tutaj i akcenty miedziane - czy to na serwetnikach i świecznikach, czy na sztućcach, które pozostając w nieustannym ruchu w rękach gości będą znakomicie się prezentować w klimatycznym półmroku. Jeśli chodzi o odbijanie światła zdecydowanie bezkonkurencyjne są tutaj kryształy - zarówno te toporne, rżnięte (na szklankach), jak i cieniutkie i delikatne (na kieliszkach). Blask spływa po nich jak woda.
Jesień to nie tylko koniec lata, ale także jego ukoronowanie - to właśnie wtedy dojrzewa najwięcej owoców, którymi będziemy później cieszyć się przez długie zimowe miesiące. Zaprezentujmy je na swoim stole również między posiłkami - mało jest rzeczy równie kuszących, jak stos soczystych jabłek ułożony w misie na blacie. Nie ma co bać się koloru - jeśli marzyła ci się jakaś konkretna barwa, ale nie miałaś odwagi po nią sięgnąć, bo wydawała się niepasująca albo zbyt odważna… Teraz jest na to dobry moment. I mowa tu nie tylko o szerokiej palecie rześkich pomarańczy i ognistych czerwieni, o których pisałyśmy wcześniej - możesz posunąć się znacznie dalej. Naszym osobistym faworytem na tę jesień jest zdecydowany fiolet wpadający w bakłażan - ten charakterystyczny odcień przyciągnie uwagę każdego, nawet najbardziej wybrednego gościa, a kiedy uzupełnisz go o złote dodatki stworzy iście królewską kompozycję.