Palm Springs w środku lasu pod Warszawą. Wnętrza domu Margaret zapierają dech w piersi

Wystarczy zaledwie godzinna podróż autem, by z serca Warszawy przenieść się w mazowiecką głuszę - nic więc dziwnego, że gwiazdy często korzystają z tej opcji, by odciąć się choć na chwilę od wielkomiejskiego zgiełku. Jedną z nich jest Margaret, która razem ze swoim partnerem zamieszkała w prawdziwym domku w środku lasu. Daleko mu jednak do siermiężnych chat - by to ocenić wystarczy dosłownie jeden rzut oka na wnętrza zaprojektowane przez duet kreatywnych projektantek. Design lat 70. rodem z Palm Springs koresponduje tu z organiczną estetyką, a mozaika, glina, beton i mosiądz tworzą dla nich harmonijną przestrzeń.
Wnętrza leśnego domu Margaret.
fot. Instagram @margaret_official

Wyboista droga do Palm Springs

Margaret nie szczędziła szczegółów na temat swojej drogi do wymarzonego domu - na swoim Instagramie już od pięciu lat dzieliła się relacjami z kolejnych etapów budowy. Podczas niej razem ze swoim partnerem, Piotrem „KaCeZetem" Kozieradzkim żyła w bardzo prowizorycznych warunkach - najpierw mieszkali w namiocie, później przenieśli się do tzw. holenderki bez prądu i internetu. Lata niewygód opłaciły się jednak z nawiązką, bo dzisiaj 90-metrowy dom piosenkarki może służyć za spektakularny przykład designu rodem z Palm Springs w latach 70. Jego wnętrza zachwycą nawet najbardziej wymagające oko gościa. 

Na czym ów styl polega? Mid-century modern w tej wersji łączy minimalizm, czystość i funkcjonalność z łagodnymi, organicznymi formami - na próżno szukać tam ostrych kątów, znacznie łatwiej będzie o łuki. Liczne otwarte przestrzenie i wysokie okna wpuszczają do środka ocean naturalnego światła, co znakomicie łączy wnętrze z leśnym otoczeniem. Dominują tu naturalne materiały (szczególnie drewno i kamień), a przełamują je elementy glamouru bez grama kiczu - złote lub mosiężne akcenty, lekki połysk czy żywe, soczyste kolory. 

Domowa galeria sztuki współczesnej

Projektantki - matki tego wnętrza, Aleksandra Dobrowolska-Grobel (Dobrowolska Studio) i Anna Wójcicka-Legień (Coucou Interiors) dążyły do płynnych przejść między wnętrzem a zewnętrzem - łącząc surowy beton, glinę i mosiądz stworzyły iście organiczną bazę do luksusowych dodatków i mebli. A tych w domu Margaret nie brak - to istna galeria współczesnych ikon designu.

W salonie główną rolę gra skórzana sofa "Camaleonda" zaprojektowana przez włoskiego mistrza designu, Mario Belliniego. Klasyk ten słynie z ogromnych, miękkich poduch o charakterystycznych kwadratowych pikowaniach. Towarzyszą mu figlarne, kolorowe stoliczki Soda od Miniforms w całości wydmuchane ze szkła Murano (każdy egzemplarz jest unikatowy). Znajdziemy tam także słynne lustro projektu Jeana-Baptiste’a Fastreza - okrągły "Zodiac" otoczony jest "promieniami" przypominającymi słońce (stąd nazwa).

Jadalniany stół Tobi-Ishi projektu duetu Edward Barber & Jay Osgerby inspirowany był japońskimi kamieniami ogrodowymi, a charakterystyczne krzesła Bold Chair przypominają "nadmuchaną" rurę owiniętą w tkaninę. Element centralny przestrzeni kuchennej zaś stanowi ręcznie odlana z betonu wyspa z mikrocementowym, zielonym wykończeniem, z wbudowaną płytą indukcyjną i piecem opalanym drewnem.

- Ciepłe, naturalne kolory z zielonkawymi akcentami inspirowanymi otaczającą przyrodą, materiały takie jak tynk kamienny, beton i drewno kontrastujące z mosiężnymi panelami ściennymi... I na koniec, serce tego domu - wyspa kuchenna w organicznym kształcie, opalana drewnem - opisała ją Dobrowolska-Grobel na swoim koncie na Instagramie.

Kąpiel jak w antycznej łaźni

Na specjalną uwagę zasługuje także łazienka. Architektki zdecydowały się utrzymać ją w przyjemnych odcieniach ciemnej zieleni, która znakomicie współgra ze złotą armaturą. Jako pierwsza uwagę przyciąga robiona na zamówienie ciężka umywalka, a zaraz po niej - misterna mozaika z drobnych kafelków pokrywająca ściany. Co ciekawe, poza grającym tutaj pierwsze skrzypce kolorem nie ma tutaj zbyt wiele dodatkowych akcesoriów - wnętrze jest bardzo minimalistyczne, a w jego centrum znajduje się wolnostojąca, obła wanna. Sama Dobrowolska-Grobel nazwała to pomieszczenie "postmodernistyczną harmonią skrytą w środku lasu".

- Tu się liczy każdy detal - podkreśliła.

Organiczność tego wnętrza można odnaleźć nie tylko w kształtach i kolorach, ale i użytych materiałach - wybór projektantki padł na pełen przyciągających wzrok i miłych dla oka niedoskonałości marmur. Sprawia on wrażenie, jakbyśmy nie znajdowali się w nowoczesnej łazience rodem z dwudziestego pierwszego wieku, a raczej w antycznej łaźni pełnej pary, z której wynurzają się postacie klasycznych rzeźb.

Więcej o: