Jednym z nich są powoli wracające do łask garnki żeliwne. Kiedyś były obecne w każdym domu, dziś wiele osób preferuje chińskie, tanie naczynia, które nieraz łatwiej zastąpić nowym niż szorować przywarcia, które nieuchronnie się pojawią. Tymczasem żeliwo to wyjątkowy materiał, który zostanie w naszej kuchni na lata. Cechuje się wysoką trwałością i odpornością na zarówno wysokie, jak i niskie temperatury, dzięki czemu dogaduje się świetnie i z kuchenkami gazowymi, i elektrycznymi, i indukcyjnymi. W razie potrzeby można je nawet używać w piekarniku lub postawić na ruszcie - jedyne, co mogłoby je naprawdę poważnie uszkodzić to elektronarzędzia.
Akcesorium to, owszem, bywa drogie, ale przy odpowiedniej pielęgnacji może służyć pokoleniom - nie tylko wygląda vintage, ale również reprezentuje sobą starodawne zasady rzemieślnicze z czasów, kiedy przedmioty się naprawiało, a nie kupowało nowe i miały one służyć lata.
Garnki, patelnie czy brytfanny z niego wykonane docenią szczególnie fanki potraw długo duszonych - jedną z ich największych zalet jest wyjątkowo równomierne nagrzewanie i znakomite utrzymywanie ciepła. Można powiedzieć, że to takie słowiańskie odpowiedniki słynnych od tysiącleci arabskich taginów - tradycyjnych bogato zdobionych naczyń w kształcie stożka wykonanych z gliny lub ceramiki, które służą do wielogodzinnego gotowania na wolnym ogniu.
Zwrot w kierunku żeliwa to również kwestia wzrastającej świadomości zdrowotnej, pozwala ono mianowicie na przygotowywanie potraw na minimalnej ilości tłuszczu bez ryzyka przywierania. Nie wydziela ono także przy obróbce termicznej szkodliwych substancji, które niechybnie wprowadzamy do swojego organizmu uszkadzając teflonowe patelnie szorowaniem.
Nasze babcie zostawiły po sobie również całą masę porad nigdzie nie spisanych, ale przekazywanych z ust do ust kolejnym pokoleniom kobiet w rodzinie. Wiele z nas ma prawdopodobnie w pamięci słynny garnek z kaszą zakopaną w pościeli, żeby się "dochodziła" - w ten sposób nie marnowały na nią prądu lub gazu. To nie jedyny trik w ich arsenale - kiedy już decydowały się na gotowanie na wolnym ogniu dopilnowywały, żeby załatwić przy jednej okazji kilka spraw. Dla przykładu - piekący się w piecu chleb czy wielogodzinnie "pyrkoczący" na małym płomieniu rosół świetnie ogrzewają całe pomieszczenie.
Kuchnia naszych babć ma w sobie także aspekt zdrowotny, o którym nawet nie wiedziały - nie śniło im się prawdopodobnie, jak wiele dodatków konserwujących i wzmacniających smak będzie zawierało dzisiaj nasze jedzenie. Wszystko, co przygotowywały musiały zrobić dosłownie od zera - nie było żadnej drogi na skróty w postaci kostek rosołowych czy gotowych sosów z proszku. Kiedy szykowały bazę do jakiejś potrawy, musiała ona wystarczyć na kilka dni i nadawać się do różnych zastosowań.