Renesansowy rumieniec, starożytne spojrzenie, antyczne usta. Makijaż naśladuje dzieła sztuki

"Życie naśladuje sztukę", powiedział Oscar Wilde, i zdanie to nie przestało być aktualne ani na chwilę. Od niepamiętnych czasów ludzie robili wszystko, by się nią otaczać, by nigdy nie przestać tworzyć. Czasem kanwą było płótno, czasem papier, czasem marmur, a czasem własne ciało.
TikTok Bronte-Marie / obraz J.W. Waterhouse'a
TikTok / wikimedia commons

To, co dzisiaj nazywamy makijażem, towarzyszyło człowiekowi od prehistorii i przechodziło tysiące przekształceń stylu i zastosowania - i bynajmniej nie było ograniczone dla jednej płci. Nic dziwnego, że podziwiając rozmaite dzieła sztuki, czerpiemy z nich wizualną inspirację i próbujemy odtworzyć je po raz kolejny - tym razem ze swoim własnym, unikatowym spojrzeniem. 

Odbicie tej fascynacji można łatwo znaleźć w mediach społecznościowych, na których artystyczne dusze wprost prześcigają się w makijażowych trendach - a za każdym z nich stoi głębokie osadzenie historyczne. Taki make-up to nie tylko dekoracja - to podkreślenie swojej przynależności i kontynuowanie pewnej tradycji.

Obrazy Johna Williama Waterhouse'a: 'Destiny' i 'The Soul of the Rose'.
Obrazy Johna Williama Waterhouse'a: 'Destiny' i 'The Soul of the Rose'. fot. wikimedia commons

Zarumienione policzki jak z renesansowego obrazu

Zacznijmy niewinnie - jakiś czas temu influencerka Bronte-Marie zwróciła uwagę, że klasyczny sposób nakładania różu na kości policzkowe niekoniecznie sprawdza się w przypadku okrągłych twarzy. Sięgnęła więc do okresu w sztuce, w którym taki kształt uchodził za najbardziej pożądany kanon urody. Nie musiała długo szukać - szczególnie hołubili go prerafaelici, renesansowi włoscy malarze sprzed Rafaela Santi (stąd nazwa).

Obraz Fra Angelico 'Zwiastowanie'
Obraz Fra Angelico 'Zwiastowanie' fot. Wikimedia commons

Giotto di Bondone i Fra Angelico, a także później inspirujący się nimi John William Waterhouse i Dante Gabriel Rossetti, przedstawiali kobiety o policzkach zaróżowionych bardzo naturalnie - tak, jakby się czymś zawstydziły. Gdy Bronte-Marie przetestowała to na swojej skórze, mnóstwo kobiet, które do tej pory niekomfortowo czuło się z niedopasowanym do kształtu twarzy makijażem, natychmiast oswoiło się z nowym-starym stylem. Stylem z czasów, gdy ich typ urody był najbardziej wychwalany.

Powrót mody sprzed 3300 lat

Ciekawym przypadkiem są też urocze kółeczka-słońca malowane na policzkach i brodzie przez Mykenów, którzy w trakcie epoki brązu zasiedlali tereny dzisiejszej Grecji. Co ciekawe - słynęli oni z monumentalnych wypraw wojennych, a największą z nich, przeciwko Troi, Homer opisał w swojej "Illiadzie", w której ochrzcił ich Achajami. Ich kulturę na TikToku spopularyzowała twórczyni Historical Han, która zaapelowała o powrót mody na mykeński make-up.

Nie musiała o to dwa razy prosić. Czerwone słońca znów zagościły na policzkach - po prawie trzech i pół tysiącach lat.

Głębokie spojrzenie Kleopatry, usta Marokańczyka

Inny iście starożytny trend, który dziś powraca związany jest z jedną z najpopularniejszych nie tylko wśród pasjonatów historii, ale i popkultury postaci. Królowa Kleopatra Wielka nie była zbyt dobrze traktowana przez wieki pokoleń kronikarzy, którzy głównie skupiali się na jej atrakcyjności fizycznej.

Obrazy: Frederick Arthur Bridgman 'Cleopatra on the Terraces of Philae' oraz 'Sir Lawrence Alma Tadema 'The Meeting of Antony and Cleopatra'
Obrazy: Frederick Arthur Bridgman 'Cleopatra on the Terraces of Philae' oraz 'Sir Lawrence Alma Tadema 'The Meeting of Antony and Cleopatra' fot. Wikimedia commons

Przypisywali jej oni na wpół boskie umiejętności uwodzenia i wykorzystywania urody do celów politycznych. Pominęli całkowicie fakt, jak Egipt rozwinął się pod jej panowaniem i nie poświęcili najmniejszej uwagi jej osiągnięciom jako poliglotki i dyplomatki. W ten oto sposób legendarna władczyni została sprowadzona do charakterystycznych, grubych kresek przedłużających linię oka.

MUA [ang. make-up artist, czyli artysta makijażu, przyp. red.] z różnych krajów odtwarzający Kleopatra trend nie szczędzą też bogatych zdobień i błyszczących cieni holograficznych przypominających mieniące się skrzydła żuka skarabeusza. Efekt za każdym razem robi iście piorunujące wrażenie.

Ta specyficzna kreska tak popularna w krajach arabskich (niezależnie od płci) to kohl - tradycyjny kosmetyk do malowania oczu używany od tysięcy lat w różnych kulturach Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Patyczek macza się w ciemnoszarym lub czarnym proszku (niegdyś wytwarzanym z antymonitu, sadzy czy węgla drzewnego) i nakłada się go na linię wodną, trąc poziomym ruchem pomiędzy zamkniętymi powiekami. Nie tylko nadaje on spojrzeniu wyrazistości i chroni przed ostrym słońcem, lecz także ma znaczenie symboliczne - wierzono, że odbija spojrzenie "złego oka".

Inny arabski kosmetyk, który coraz mocniej zaznacza swoją obecność w internecie, to aker fassi - niezwykle trwały pigment do ust wykonany z suszonych płatków maku i skorupy owocu granata. Przed nałożeniem pędzelkiem na usta należy rozrobić ów drobny proszek z odrobiną wody. Jako pierwsi wymyślili go Berberowie - rdzenni mieszkańcy Maroka, na którego ulicach do dziś można kupić charakterystyczne gliniane szkatułki przypominające kształtem maleńki tangin (gliniany stożek do gotowania na wolnym ogniu).

Więcej o: