To, co dzisiaj nazywamy makijażem, towarzyszyło człowiekowi od prehistorii i przechodziło tysiące przekształceń stylu i zastosowania - i bynajmniej nie było ograniczone dla jednej płci. Nic dziwnego, że podziwiając rozmaite dzieła sztuki, czerpiemy z nich wizualną inspirację i próbujemy odtworzyć je po raz kolejny - tym razem ze swoim własnym, unikatowym spojrzeniem.
Odbicie tej fascynacji można łatwo znaleźć w mediach społecznościowych, na których artystyczne dusze wprost prześcigają się w makijażowych trendach - a za każdym z nich stoi głębokie osadzenie historyczne. Taki make-up to nie tylko dekoracja - to podkreślenie swojej przynależności i kontynuowanie pewnej tradycji.
Zacznijmy niewinnie - jakiś czas temu influencerka Bronte-Marie zwróciła uwagę, że klasyczny sposób nakładania różu na kości policzkowe niekoniecznie sprawdza się w przypadku okrągłych twarzy. Sięgnęła więc do okresu w sztuce, w którym taki kształt uchodził za najbardziej pożądany kanon urody. Nie musiała długo szukać - szczególnie hołubili go prerafaelici, renesansowi włoscy malarze sprzed Rafaela Santi (stąd nazwa).
Giotto di Bondone i Fra Angelico, a także później inspirujący się nimi John William Waterhouse i Dante Gabriel Rossetti, przedstawiali kobiety o policzkach zaróżowionych bardzo naturalnie - tak, jakby się czymś zawstydziły. Gdy Bronte-Marie przetestowała to na swojej skórze, mnóstwo kobiet, które do tej pory niekomfortowo czuło się z niedopasowanym do kształtu twarzy makijażem, natychmiast oswoiło się z nowym-starym stylem. Stylem z czasów, gdy ich typ urody był najbardziej wychwalany.
Ciekawym przypadkiem są też urocze kółeczka-słońca malowane na policzkach i brodzie przez Mykenów, którzy w trakcie epoki brązu zasiedlali tereny dzisiejszej Grecji. Co ciekawe - słynęli oni z monumentalnych wypraw wojennych, a największą z nich, przeciwko Troi, Homer opisał w swojej "Illiadzie", w której ochrzcił ich Achajami. Ich kulturę na TikToku spopularyzowała twórczyni Historical Han, która zaapelowała o powrót mody na mykeński make-up.
Nie musiała o to dwa razy prosić. Czerwone słońca znów zagościły na policzkach - po prawie trzech i pół tysiącach lat.
Inny iście starożytny trend, który dziś powraca związany jest z jedną z najpopularniejszych nie tylko wśród pasjonatów historii, ale i popkultury postaci. Królowa Kleopatra Wielka nie była zbyt dobrze traktowana przez wieki pokoleń kronikarzy, którzy głównie skupiali się na jej atrakcyjności fizycznej.
Przypisywali jej oni na wpół boskie umiejętności uwodzenia i wykorzystywania urody do celów politycznych. Pominęli całkowicie fakt, jak Egipt rozwinął się pod jej panowaniem i nie poświęcili najmniejszej uwagi jej osiągnięciom jako poliglotki i dyplomatki. W ten oto sposób legendarna władczyni została sprowadzona do charakterystycznych, grubych kresek przedłużających linię oka.
MUA [ang. make-up artist, czyli artysta makijażu, przyp. red.] z różnych krajów odtwarzający Kleopatra trend nie szczędzą też bogatych zdobień i błyszczących cieni holograficznych przypominających mieniące się skrzydła żuka skarabeusza. Efekt za każdym razem robi iście piorunujące wrażenie.
Ta specyficzna kreska tak popularna w krajach arabskich (niezależnie od płci) to kohl - tradycyjny kosmetyk do malowania oczu używany od tysięcy lat w różnych kulturach Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Patyczek macza się w ciemnoszarym lub czarnym proszku (niegdyś wytwarzanym z antymonitu, sadzy czy węgla drzewnego) i nakłada się go na linię wodną, trąc poziomym ruchem pomiędzy zamkniętymi powiekami. Nie tylko nadaje on spojrzeniu wyrazistości i chroni przed ostrym słońcem, lecz także ma znaczenie symboliczne - wierzono, że odbija spojrzenie "złego oka".
Inny arabski kosmetyk, który coraz mocniej zaznacza swoją obecność w internecie, to aker fassi - niezwykle trwały pigment do ust wykonany z suszonych płatków maku i skorupy owocu granata. Przed nałożeniem pędzelkiem na usta należy rozrobić ów drobny proszek z odrobiną wody. Jako pierwsi wymyślili go Berberowie - rdzenni mieszkańcy Maroka, na którego ulicach do dziś można kupić charakterystyczne gliniane szkatułki przypominające kształtem maleńki tangin (gliniany stożek do gotowania na wolnym ogniu).