Skąd porcelana w ogóle się wzięła? Jej recepturę opracowali na przełomie około siódmego wieku naszej ery Chińczycy. Przez stulecia zarówno przepis na nią, jak i technologia wytwarzania była ściśle strzeżoną tajemnicą państwową, za której zdradę groziła kara śmierci. A było się przed kim bronić, Europejczycy bowiem zachwycili się "białym złotem", od kiedy trafiło do ich rąk po raz pierwszy. Delikatne, białe, półprzezroczyste, a jednocześnie bardzo wytrzymałe naczynia dosłownie ich oczarowały. Musieli jednak obejść się smakiem - na zachód, do tak zwanego Starego Świata trafiały jedynie gotowe naczynia sprowadzane Jedwabnym Szlakiem, a później przez Holenderską Kompanię Wschodnioindyjską - żadnych półproduktów, żadnego wytwarzania na miejscu. Kogo tylko było na to stać, kupował ją nie szczędząc złota i srebra, nawet jeśli kupcy dyktowali niebotyczne ceny.
Szał dotarł oczywiście także do Polski - na przełomie siedemnastego i osiemnastego wieku porcelana była uznawana za absolutny luksus i największy wyznacznik prestiżu czy posiadania, jaki można sobie wyobrazić. Niewielka filiżanka na ażurowym spodku czy misternie zdobiona misa mogła kosztować równowartość całej wioski z zabudowaniami, ziemią i chłopami pańszczyźnianymi. Przez szlachtę i magnatów była traktowana jak dzieło sztuki i po prostu inwestycja - podobnie jak dziś złoto czy brylanty, a arystokracja prześcigała się w coraz to wymyślniejszych egzotycznych serwisach. Szczególnie znany z zamiłowania do niej był August II Mocny, król Polski i elektor Saksonii. Mówiło się o nim, że popadł w prawdziwą obsesję na punkcie porcelany - z pałacowego skarbca potrafił wyłożyć dosłownie każdą sumę, byle tylko powiększyć swoją kolekcję. Jedna z legend o nim mówi, że raz nawet wymienił cały regiment żołnierzy pruskich na zestaw prosto z Chin. W Dreźnie do dziś można oglądać jego ogromną kolekcję - setki waz, figurek i serwisów.
Wiele osób kojarzy gorączkę złota - czy to tą, która ogarnęła Amerykanów godzinami przesiewających piasek przez sita po kolana w lodowatym strumieniu, czy tą pętającą europejskich alchemików głowiących się nad jego chemiczną recepturą. Przez długie lata trwała jednak i gorączka porcelany - wszyscy próbowali odtworzyć sekret chińskiej receptury. Tu i ówdzie udawało się skleić rozmaite podróbki - czy to z gliny czy z fajansu, ale to nie było to samo.
Przełom nastąpił dopiero w Saksonii w 1708 roku. Dokonał go młody alchemik Johann Friedrich Böttger, więziony wówczas przez znanego nam już zagorzałego fana porcelany, Augusta Mocnego. Władca liczył, że naukowiec odkryje sekret produkcji złota, a zamiast tego przypadkiem odnaleźli recepturę porcelany. Właśnie tak powstała manufaktura w Miśni - pierwsza w Europie. To odkrycie odmieniło gospodarkę całego regionu, a pochodzące stamtąd naczynia z charakterystycznym znakiem dwóch skrzyżowanych mieczy do dziś są jednymi z najbardziej prestiżowych na świecie.
Po jakie "bogactwa" sięgniemy w trakcie wyprzedaży w Villa Italia? My ostrzymy sobie ząbki na ich świetne kolorowe talerze - lubimy, kiedy w jesiennej jadalni królują mocne kolory, szczególnie zieleń i bordo. Poszukamy też wzorów i zdobień botanicznych - może uzupełnimy wystrój szklankami z wytłoczeniem? Na naszym stole nie zabraknie też klasyki, ale w ciepło złotym wydaniu - idealnie będzie pasowała do wieńców i dekoracji z suszonych liści i pater pełnych dojrzałych jabłek.