Zamek Manderley to wprost wymarzona posiadłość - został wzniesiony w 1840 roku na malowniczym wybrzeżu nieopodal Dublina, a konkretnie w w Killiney, w hrabstwie Dún Laoghaire-Rathdown. Budynek ów pamięta czasy wiktoriańskie - jego pierwszym właścicielem był bowiem sędzia Robert Warren, który ochrzcił go na "Victoria Castle", by upamiętnić objęcie tronu przez legendarną królową. W trakcie dwudziestolecia międzywojennego posiadłość została w dużej mierze strawiona przez płomienie - do świetności przywrócił ją dopiero gorzelnik Sir Thomas Power. Zmienił on wtedy nazwę rezydencji na "Ayesha Castle" na cześć po bogini, która odrodziła się z płomieni w powieści "She" Ridera Haggarda.
Nic więc dziwnego, że budowla ta przyciągnęła uwagę artystki Eithne Pádraigín Ní Bhraonáin, znanej na całym świecie jako Enya. Ktokolwiek choć raz zetknął się z jej muzyką ten wie, jak ważne są dla niej inspiracje historyczne - tych zaś zamek dostarcza aż nadto. Piosenkarka nabyła go w 1997 roku, płacąc pokaźną sumkę 3,8 miliona euro i zmieniając jego imię na "Manderley" - na cześć fikcyjnego domu z powieści "Rebecca" Daphne du Maurier). Posiadłość wraz z ogrodami i zabudowaniami rozciąga się na powierzchni około 14 000 m², czyli 1,4 ha - porównując ją z działkami innych gwiazd to można by rzec nawet, że jest dość skromna.
Jak zamek wygląda od środka? To wielka tajemnica - według samej gospodyni nie ma już tam wiktoriańskiego wystroju, panuje zupełnie zwyczajny i przytulny klimat. Na teren swojej posiadłości wpuściła media tylko raz, w 2001 roku, gdy Nicky Ryan ze stacji CBS przeprowadzał z nią wywiad w ramach programu Sunday Morning. Tak komentowała w rozmowie z nim swoje restrykcyjne podejście do prywatności:
Niektórzy twórcy czują się komfortowo z byciem na świeczniku, ja niekoniecznie. Nie jest mi to do niczego potrzebne. Nie zrobiłam nigdy nic szczególnie skandalicznego, jestem bardzo spokojna, więc myślę, że nie jestem zbytnio ciekawa dla ludzi na tyle, żeby o mnie pisać.
Jak opisuje sama artystka, wewnątrz zamku znajduje się 10 niewielkich sypialni, a ona sama zarezerwowała na swoje potrzeby całe jedno piętro. Umieściła w tam. in. bibliotekę, pokój ze sztuką i pokój muzyczny. A dlaczego Enya zdecydowała się na pozostanie w ojczyźnie? Tak tłumaczyła Ryanowi:
Nie mogę sobie wyobrazić mieszkania poza Irlandią. Widziałam mnóstwo miast i krajów, były bardzo piękne, ale tutaj jest moja ziemia, moja rodzina, moje korzenie. Czuję z nią głębokie połączenie. Kocham podróżować, ale w którymś momencie zaczynasz czuć, że pora na powrót do domu.
Gdy dziennikarz zapytał ją o to, czy nie będzie w tych murach samotna obdarzyła go tajemniczym uśmiechem godnym Mony Lisy i odpowiedziała: "ja nigdy nie jestem samotna".
"Manderley" zdecydowanie dorasta do wiktoriańskich ideałów - w ogrodach ciągną się całe kilometry krętych, zalesionych ścieżek. Swego czasu był tam także tajny tunel prowadzący bezpośrednio do plaży Killiney, został on jednak zamurowany. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta i dość smutna. Każdy zasługuje na to, żeby czuć się w swoim własnym domu bezpiecznie, gwiazdy wiedzą o tym szczególnie dobrze. Enya, jak wiele artystek przed nią i po niej, wielokrotnie padała ofiarą własnej popularności. Z tego powodu stale wzmacniała bezpieczeństwo swojego zamku, instalując bramy z litego drewna i solidne furtki oraz podnosząc otaczające go 41 metrów kamiennej ściany do ponad 2,7 metra wysokości.
Mur jednak to nie przeszkoda dla stalkera - pomimo tych zmian w sierpniu 2005 r. "Manderley" padło ofiarą dwóch włamań. Jeden z mężczyzn został ujęty bardzo szybko, drugi zaś pojawił się znacznie lepiej przygotowany. Sprawca związał pokojówkę i przeczesywał zamek w poszukiwaniu Enyi przez ponad dwie godziny. Uciekł kradnąc kilka przedmiotów dopiero, gdy artystka włączyła alarm ze swojego panic room [ang. "pokój paniki" - szczelnie zamykane od środka pomieszczenie całkowicie uniezależnione od reszty domu, w którym gospodarze mogą przeczekać zagrożenie, przyp. red.].
Do dzisiaj jej podjazd jest jednym z najczęściej odwiedzanych w tym regionie miejsc, fani jednak na szczęście ograniczają się już tylko do wypatrywania jej w oknach zamku i zostawiania kwiatów, prezentów i liścików.