Mieszkanie pary. Marcin pracuje w IT, a Pola jest malarką. Jej pracownia znajduje się niedaleko. Płótna naturalnie znajdują swoje miejsce w całym domu — czasem zawieszone, czasem po prostu oparte o ścianę, tworząc spontaniczne kompozycje. Wśród obrazów Poli w salonie znajduje się także małe dzieło namalowane przez jej męża.
- czytamy na Instagramie Mistovia.
We wnętrzach pary widać mocne inspiracje modernizmem lat 70., włoską szkołą Memphis popularną w latach 80., pojawiają się także elementy klasyczno-skandynawskie, korespondujące z abstrakcyjnymi obrazami pani domu. Przemyślana, wyważona całość bazuje na materiałach naturalnych, miękkich zaokrągleniach i cieple drewnianych powierzchni.
W czystych liniach i ograniczonej, stonowanej palecie barw można odnaleźć współczesny minimalizm przełamany reinterpretacją art déco, które wybija się w dekoracyjności orzechowego forniru - elementu bardzo charakterystycznego dla wnętrz Mistovii. Materiał ten to zdecydowanie główny bohater projektu - ma ciepły, miodowo-brązowy odcień i delikatnie falisty rysunek słojów, idealny do zaokrąglonych, obłych form, w których tak lubują się projektanci biura. Często używają naturalnego orzecha amerykańskiego lub okleiny o satynowym wykończeniu, która pięknie odbija światło.
To nie jedyny ciekawy materiał użyty przy tym projekcie - w mieszkaniu pojawia się też czarno-biały i zielony marmur, który w kuchni i barku nadaje przestrzeni elegancji i niejako ją "dociąża". Gliniane i wapienne matowe tynki zaś tworzą naturalne, miękkie tło dla ciepłego drewna.
Diabeł tkwi w szczegółach, które w tym przypadku są bardzo stylowe - nad jadalnianym stołem wisi na przykład legendarna lampa PH5 Poulsena, ikona duńskiego designu, znana z wielowarstwowego klosza, który równomiernie rozprasza światło.
W całym domu pojawiają się kontrastowe regały i odważne, geometryczne formy - szczególnie oko przykuwa melanżowy kratak na książki i bibeloty i zielony regalik, na którym gospodarze umieścili swój adapter i kolekcję płyt winylowych.
Nie zabrakło też charakterystycznego dla Mistovii odniesienia do włoskiego designu lat 70. - oryginalnego w swojej formie, falistego lustra inspirowanego projektami Ettore Sottsassa.
Kolejny klasyk stoi w salonie - kanapa w stylu modułowej "Camaleondy" projektu Mario Belliniego. Charakterystyczne duże, obłe moduły i aksamitna tapicerka przyczyniły się niegdyś do okrzyknięcia jej symbolem luksusu lat 70., do dzisiaj jednak robi wrażenie.
Choć w mieszkaniu dominują ciepłe, zgaszone tony (orzechowy brąz, piaski i beże, czernie i zielenie marmuru), znakomity kontrapunkt stanowią dla nich wyżej wymienione elementy w zdecydowanych, mocnych odcieniach zieleni, niebieskiego czy pomarańczu.
Płótna, które wyszły spod pędzla Poli, to nie tylko dekoracja, a dusza domu. Zaprezentowane oparte o ścianę dodają wnętrzu lekko bohemicznego stylu, który daje wrażenie przestrzeni żywej, w ruchu, nigdy do końca nie wykończonej. Taka strategia ekspozycji sztuki pozwala, by obrazy były częścią procesu życia codziennego w mieszkaniu.
Z artystycznym charakterem wnętrza zagrała ekspresja Mostovii, która słynie ze swoich charakterystycznych, sprytnych zabiegów stanowiących znak rozpoznawczy projektów. Znajdziemy tam więc zaokrąglone narożniki i drzwi przypominające organiczne, rzeźbiarskie formy, ukryte, dekoracyjne przejścia, szafy w panelach fornirowanych, wyżej wspomnianą już grę kontrastów (ciepłe drewno + chłodny kamień + akcent kolorystyczny), a także łączenie sztuki z designem - obrazy i rzeźby traktowane są tutaj nie jako dodatek, a integralna, kluczowa część wnętrza.
Naszym tworzywem jest przestrzeń. Nadajemy jej nowy wymiar, dbając o to, aby estetyka mocno splatała się z użytecznością - czytamy na stronie studia.