Koc to jeden z tych dodatków, bez których trudno sobie wyobrazić zimowe wieczory. Nie chodzi tylko o ciepło, to klimat, lekkość, miękkość i poczucie komfortu, które tworzą nastrój w domu. Odpowiednio dobrany koc potrafi odmienić cały salon, dodać charakteru sypialni i sprawić, że nawet najprostsza kanapa wygląda przytulniej. Na rynku jest mnóstwo opcji: pluszowe, wełniane, polarowe, sztruksowe, z mikrofibry czy bawełny. Każdy działa inaczej, ale wszystkie mają jedno zadanie sprawić, aby było milej, cieplej i bardziej „zimowo".
Najważniejszy jest skład, to on decyduje, czy koc będzie tylko dekoracją, czy realnie ogrzeje.
Warto też zwrócić uwagę na rozmiar większe koce (150x200 lub więcej) są bardziej praktyczne na zimowe wieczory. I jeszcze jedno: kolor. Beże, szarości, karmel i pudrowe odcienie tworzą najcieplejszy klimat w domu.
Świetnym przykładem zimowego must-have jest jednokolorowy koc z Sinsay, który teraz kupisz na wyprzedaży. Jest miękki, lekki, ma przyjemną strukturę i daje ten efekt „chcę się nim owinąć na cały wieczór". To dokładnie ten typ koca, który wygląda drożej niż kosztuje, a do tego pasuje do każdego wnętrza od jasnych, nordyckich klimatów po bardziej nowoczesne salony. Idealny na kanapę, łóżko albo jako dekoracja na fotel. I w cenie, która naprawdę zachęca.
Pierz go delikatnie, najlepiej w niskiej temperaturze i z małą ilością detergentu. Koce z mikrofibry lub pluszu nie lubią zbyt wysokiej temperatury, a wełniane wymagają programu „wełna" lub prania ręcznego. Warto też pamiętać, by nie przeładowywać pralki, koc potrzebuje przestrzeni, żeby się dobrze wypłukać. Dobrym trikiem jest suszenie na płasko lub delikatne rozwieszenie, żeby materiał nie stracił swojej miękkości. Dzięki kilku drobnym zasadom koc pozostanie puszysty i przytulny przez wiele sezonów.