Połączenie salonu z kuchnią i jadalnią to rozwiązanie szczególnie popularne w nowoczesnym budownictwie i mieszkaniach o mniejszym metrażu. Zwolennicy tego układu podkreślają, że największą zaletę stanowi jego przestronność - brak ścian sprawia, że wnętrze wydaje się większe, jaśniejsze i bardziej oddychające. Według architektki Barbary Brukalskiej, która jako pierwsza spopularyzowała aneksy kuchenne, w założeniu miał być to sposób na integrację osoby gotującej (wówczas głównie kobiety) tak, by nie była odcięta od rozmów z domownikami czy gośćmi.
Choć to rozwiązanie nadal dominuje w mainstreamowym designie mieszkań, coraz więcej projektantów zauważa jednak minusy tego rozwiązania. Ba, dyskusja ta przesączyła się już do twórców internetowych z ogromną widownią zajmujących się nieraz zupełnie innymi tematami. Okazuje się, że "open concept" nie pojawił się w naszych domach przypadkiem, a raczej był efektem społeczno-ekonomicznej zmiany, która po cichu krok po kroku zawłaszczała to, co w życiu domowym najcenniejsze: zaplecze, kulisy codzienności. Według socjologa Ervinga Goffmana człowiek potrzebuje konkretnej, intymnej przestrzeni, w której może zdjąć społeczną maskę i przestać "występować". Tymczasem otwarty plan zmusza nas do nieustannej "gotowości scenicznej", jak aktorów, którzy nigdy nie mają przerwy - nawet gdy zmywamy naczynia, pozostajemy w roli gospodarza.
W ten sposób dom przestaje być kulisami codzienności, a staje się 360-stopniową sceną. Nie ma już drzwi, które można przymknąć, kąta, w którym można odetchnąć bez bycia widzianym. Według teorii
"prospect refuge" czujemy się bezpiecznie wtedy, gdy widzimy innych, ale sami nie pozostajemy ukryci - a na przykład taka otwarta kuchnia działa totalnie odwrotnie. Wystawia nas na spojrzenia, ruch, bodźce. Nasze peryferyjne widzenie nie odpoczywa, a mózg nie przestaje filtrować detali: gąbki przy zlewie, migającej zmywarki, stosu papierów na blacie.
W ten sposób znika także i dawniej obecna hierarchia przestrzeni. Kuchnia - maszynownia, miejsce produkcji, oddzielone od salonu, w którym w czystości i komforcie celebrowano efekt końcowy. Dziś proces i rezultat stapiają się w jedno - goście widzą pot, pośpiech i kulisy przygotowań. Otwarty plan w praktyce okazuje się często po prostu sprytną oszczędnością dewelopera na ścianach i instalacjach - nieprzypadkowo w wysokobudżetowych domach pojawiają się znów "brudne" kuchnie - ukryte zaplecza dla pracy, podczas gdy reprezentacyjna część pozostaje nienaganna. Warto więc zadać sobie pytanie, co w danym momencie jest dla nas ważniejsze i rozważyć ciekawe kompromisy pomiędzy tymi dwoma opcjami - np. przeszklone ścianki, drzwi przesuwne, ażurowe regały czy mobilne przegrody, które pozwolą elastycznie zarządzać przestrzenią.
Moja osobista opinia: otwarta przestrzeń wcale nie poprawiła jakości naszego życia w domach. Po prostu usunęła drzwi, ściany, ciche kąty i możliwość bycia osobno, a nadal pod jednym dachem. Szczerze mówiąc… kto naprawdę lubi patrzeć na kuchnię pełną garnków i patelni, kiedy przyjmuje gości przy stole zaledwie kilka kroków dalej? Mam rację? Dla mnie to kolejny powód, dla którego stare domy są tak wyjątkowe.
Tradycyjny podział na osobne pomieszczenia wraca dziś do łask - szczególnie wśród osób pracujących zdalnie i rodzin z dziećmi. Jak bardzo nam ich brakowało, dowiedzieliśmy się w bardzo bolesny sposób w trakcie lockdownów. Wtedy zamknięta kuchnia pozwala ukryć bałagan i odseparować strefę pracy od strefy relaksu, salon staje się rzeczywistym miejscem odpoczynku, a nie przedłużeniem kuchennego zaplecza, drzwi natomiast pełnią funkcję nie tylko fizycznej bariery, lecz także psychologicznej granicy - kiedy je zamykamy, symbolicznie kończymy jeden etap dnia i wchodzimy w następny.
Głód takiego podziału ta spaja się z niezwykle popularną obecnie koncepcją miejsc trzecich - choć pojawiła się ona na przełomie lat 80. i 90., to wypłynęła na powierzchnię na fali postpandemicznej pracy zdalnej. Amerykański badacz Ray Oldenburg w swojej książce "The Great Good Place" wyróżnił trzy rodzaje miejsc - pierwsze to dom (przestrzeń prywatna), drugie - praca, szkoła (przestrzeń obowiązków i produkcji)... A trzecie? A trzecie to coś neutralnego, pomiędzy. Ani to, ani to. Nie ma sztywnych barier, każdy może do niego wejść, nie trzeba dużych pieniędzy, statusu, zaproszeń. Są tam stali bywalcy, a główną aktywnością jest rozmowa. To właśnie tam spotykamy się w luźnej atmosferze, nawiązujemy relacje, wymieniamy się pomysłami, budujemy wspólnoty, "plemiona".
Co mogłoby nimi być? Kawiarnie i herbaciarnie, bary, puby, biblioteki, świetlice i domy kultury, kluby sąsiedzkie, skwery i parki, niewielkie księgarnie z przestrzenią do siedzenia… Tymczasem klubów jak na lekarstwo - a jeśli już są, to przychodzą do nich głównie seniorzy. Na ławkach w parku częściej spotykamy osoby w kryzysie bezdomności niż inne grupy społeczne, a i do biblioteki mało kto dzisiaj chodzi (o ile na osiedlu w ogóle jakaś jest). W zaś kawiarniach napoje są już tak drogie, że w ich cenie spokojnie można byłoby sobie już ugotować cały obiad - to nieraz dla kilku osób. Jakby tego było mało - mnóstwo ludzi pracuje obecnie w pełni zdalnie, co sprawia, że wszystkie trzy miejsca są naraz jednym. Nic więc dziwnego, że takie funkcjonowanie na dłuższą metę doprowadza do frustracji.
Kluczowe pytanie nie brzmi "co jest modne?", a raczej "jak żyjesz na co dzień i czego ci trzeba?". Jeśli cenisz wspólne gotowanie, masz niewielki metraż i lubisz poczucie przestronności - otwarta przestrzeń będzie dla Ciebie idealna niezależnie od tego, co sądzi ktoś inny. Gdy jednak potrzebujesz ciszy, pracujesz z domu, mieszkasz z małymi dziećmi, cenisz prywatność i możliwość "zamknięcia się" w swoim świecie - tradycyjny podział pomieszczeń może dać ci większy komfort psychiczny.
Ciekawym rozwiązaniem jest projekt hybrydowy: częściowo otwarta strefa dzienna z możliwością czasowego oddzielenia kuchni lub gabinetu - coraz popularniejsze są drzwi przesuwne chowane w ścianę, przeszklone ścianki loftowe i lekkie systemy panelowe. Dzięki nim nie musisz wybierać zero-jedynkowo. Współczesne wnętrza dają elastyczność - dlaczego z niej nie skorzystać?
Czytaj jeszcze: Aneks kuchenny wymyśliła... Polka! Dzisiaj jest znany na całym świecie