Zanim pojawią się pierwsze sadzonki, warto poświęcić chwilę samej glebie. Po zimie ziemia jest zbita, zmęczona i często pozbawiona części składników odżywczych. Dlatego jednym z najprostszych, a jednocześnie najbardziej niedocenianych trików ogrodniczych jest lekkie spulchnienie gleby widłami lub małą motyką oraz wymieszanie jej z cienką warstwą kompostu albo świeżej ziemi uniwersalnej.
W małych ogródkach przydomowych wystarczy nawet kilka centymetrów nowej warstwy, by mikroorganizmy zaczęły pracować intensywniej. Na balkonach świetnie działa podobna metoda - wystarczy wymienić w skrzynkach górną warstwę ziemi na świeżą. Dzięki temu rośliny startują z dużo lepszą energią, a ich system korzeniowy szybciej się rozwija.
W marcu pogoda potrafi zmieniać się z dnia na dzień - raz słońce, raz chłód, a nocami wciąż pojawiają się przymrozki. Ogrodnicy mają jednak prosty trik: tworzą dla roślin miniaturowy mikroklimat. W ogródku można wykorzystać małe tunele z agrowłókniny albo plastikowych butelek z odciętym dnem, które działają jak miniaturowa szklarnia.
Na balkonach sprawdzają się z kolei ustawione blisko siebie donice lub skrzynki. Rośliny ogrzewają się wtedy nawzajem, a dodatkowo ściana budynku oddaje ciepło nagromadzone w ciągu dnia. To drobna zmiana w aranżacji, ale potrafi przyspieszyć wzrost roślin nawet o kilkanaście dni.
Marzec to także moment, kiedy warto wysiać pierwsze rośliny, szczególnie te, które nie boją się chłodniejszych temperatur. W małych ogródkach świetnie sprawdzają się rzodkiewki, szpinak czy sałata, które potrafią wykiełkować już przy kilku stopniach powyżej zera. Wysiane teraz, często są gotowe do zbiorów już w kwietniu lub na początku maja.
Na balkonach równie dobrze radzą sobie zioła - szczególnie szczypiorek, pietruszka naciowa czy rukola. Ogrodnicy często stosują też sprytny trik: wysiewają nasiona gęściej niż zwykle, a pierwsze młode listki zbierają jako tzw. mikroliście. Dzięki temu nawet mała skrzynka na parapecie może zamienić się w miniaturowy, bardzo wydajny ogród.