Wiele osób zaczyna tworzyć świąteczny nastrój nie od choinki, ale od sypialni. To tam najłatwiej wprowadzić miękkie tkaniny, ciepłe kolory i wzory, które od pierwszego spojrzenia kojarzą się z grudniowym przytulnym chaosem. Żeby jednak efekt został z nami na dłużej niż kilka tygodni, warto wiedzieć, z czego pościel powinna być wykonana i jak o nią dbać. A na rynku jest w czym wybierać.
Najtrwalsze komplety to te wykonane w 100 procentach z naturalnych włókien, bo pozwalają skórze oddychać i nie mechacą się tak szybko jak syntetyki. Bawełna to klasyk, który dobrze znosi częste pranie, nie traci kolorów i długo wygląda świeżo. Satyna bawełniana jest bardziej elegancka, a flanela daje maksymalną miękkość, idealną na zimę. Warto szukać też pościeli o gęstym splocie, bo to on odpowiada za to, czy wzór będzie wyglądał dobrze po kilku sezonach. Drugą rzeczą jest wygoda użytkowania. Jeśli pościel ma być używana przez kilka tygodni w roku, nie może sprawiać kłopotów przy praniu czy prasowaniu. Bawełna jest najmniej problematyczna i spokojnie znosi nawet wyższe temperatury, które przydają się zimą, gdy chcemy odświeżyć tkaninę bardziej intensywnie.
Najbardziej uniwersalne motywy to te w spokojnych barwach, które nie wyjdą z mody po jednym sezonie. Biel, czerwień, zieleń i delikatne grafiki sprawdzają się najlepiej. Zbyt intensywne multikolory szybko się nudzą i trudniej dopasować je do reszty wystroju. Minimalistyczne gwiazdki, gałązki, renifery czy subtelne ornamenty mają tę przewagę, że wyglądają dobrze nawet w zwykłej, nierzadko bardzo prostej sypialni. Świetnym przykładem jest komplet pościeli ze świątecznym wzorem z Sinsay, kosztujący niecałe 70 zł. To model wykonany w 100 procentach z bawełny, więc oddycha, jest przyjemny w dotyku i nadaje się do prania w wyższej temperaturze. Delikatny deseń nie jest krzykliwy, dzięki czemu pasuje zarówno do jasnych, jak i ciemniejszych wnętrz. To typ pościeli, którą spokojnie wyciągniesz z szafy także za rok.
Najważniejszą zasadą jest pranie pościeli osobno, bez ręczników i ubrań, ponieważ różne tkaniny mogą o siebie trzeć i szybciej się niszczyć. Temperaturę dobieramy do materiału, ale najczęściej 40 stopni w zupełności wystarcza, żeby odświeżyć tkaninę i nie wypłukać kolorów. Pościel z naturalnych włókien lubi też łagodne detergenty i unikanie przeładowania pralki. Suszenie również ma znaczenie. Wysoka temperatura w suszarce może powodować kurczenie i gniecenie, więc najlepiej rozwiesić pościel na płasko. Raz na jakiś czas warto też przeprasować ją na lewej stronie, co pozwoli zachować intensywność wzoru i gładkość tkaniny. Drobne nawyki naprawdę się opłacają, szczególnie w przypadku pościeli używanej sezonowo.