O ile rzeczywiście od czasu do czasu nie da się takiego armagedonu uniknąć (bo dom, w którym toczy się życie po prostu się z czasem zużywa), o tyle jeśli kusi nas zmiana bardziej estetyczna niż techniczna możemy skorzystać ze znacznie mniej inwazyjnej opcji. Na rynku pojawiły się bowiem całkiem profesjonalnie wyglądające akcesoria samoprzylepne, które mogą zastąpić wielogodzinną robotę fachowców. Ich montaż zajmuje kilka minut i nie wymaga żadnych narzędzi, a w połączeniu z małym przemeblowaniem potrafią całkowicie odmienić wnętrze - i to nie tylko salonu.
Gdy mowa o akcesoriach samoprzylepnych nie sposób nie zacząć od tapet - to prawdopodobnie z nimi najbardziej kojarzy się ten rodzaj dekoracji. Do późnych lat 80. były one głównymi bohaterkami niemal w każdym domu - za PRL-u stanowiły oznakę luksusu, bo dało się je zdobyć tylko za granicą i ze sporym trudem. Później, na przełomie wieków wyparła je moda na minimalizm i ściany albo gładkie, albo pokryte chropowatym tynkiem dekoracyjnym (na pewno kojarzycie charakterystycznego w latach 90. "baranka"). Tymczasem dziś wracają one do łask już na własnych zasadach i pojawiają się w mieszkaniach zarówno jako jeden ozdobny pasek, jak i na całych ścianach. Dziś nie są tylko modą i podążaniem za tłumem czy udowadnianiem gościom czegokolwiek, a świadomym dekoracyjnym wyborem służącym jako jeden z wielu środków wyrażania siebie w mieszkaniu. Co ciekawe - i kiedyś nieosiągalne - tym razem nie ograniczają się już tylko do salonu czy sypialni. Te winylowe, laminowane czy z włókna szklanego radzą sobie świetnie nawet w kuchni i łazience, bo nie przeszkadza im wilgoć i tłuszcz. Upływający czas i rozwój technologii sprawił, że obecnie tapety nie tylko mają lepsze właściwości, ale też są znacznie łatwiejsze w montażu i demontażu - działają po prostu jak wielkoformatowa naklejka, nie niszcząc ścian.
Tapeta w łazience może wydać się bardzo nieoczywistym i dla wielu odważnym wyborem, ale to nie jedyna opcja na to pomieszczenie. Jej specyficzne potrzeby i codzienny kontakt z dużą ilością wilgoci sprawiają, że zwykle jakiekolwiek remonty w tej części domu kończą się całkowitym spustoszeniem portfela i frustracją - bo bez czynnej łazienki żyje się bardzo trudno nawet na krótką metę. Nic więc dziwnego, że odwlekamy ten moment, ile możemy i tak jak reszta naszego mieszkania zmienia się razem z nami, tak łazienka trwa wciąż taka sama, zawieszona w czasie jak komar w bursztynie. Tymczasem nie tylko tapety mogę być samoprzylepne - da się znaleźć także płytki, a nawet ozdobne mozaiki. Jodełka, pepitka, szachownica, rybia łuska, cegiełka - i geometrycznych kształtów i dostępnych kolorów mamy bez liku, a co najważniejsze są one wyjątkowo ekonomiczne i można w kilka minut okleić nimi wybraną powierzchnię całkowicie zmieniając wygląd całego pomieszczenia. Nadają się nie tylko na podłogę - świetne poradzą sobie także ze ścianami, zarówno tymi łazienkowymi, jak i kuchennymi pomiędzy blatem a wiszącymi szafkami. Mała zmiana, a efekt - piorunujący.
Ciekawą i z roku na rok coraz bardziej zyskującą na znaczeniu opcją są samoprzylepne ścienne panele tapicerowane. Kiedyś decydowali się na nie nieliczni - i to najczęściej tylko w sypialni, żeby wygodniej było się opierać o ścianę siedząc na łóżku. Tymczasem dziś są prawdziwym hitem i schodzą jak świeże bułeczki. Pełnią rolę nie tylko dekoracyjną - działają również jako ochrona, zarówno ściany jak i domownika, dlatego warto umieścić je w miejscu, które jest wąskie lub narażone na uderzenia (np. w pokoju dziecięcym). Jeśli zaś chodzi o kwestie estetyczne, najczęściej ludzie decydują się na jedną z dwóch opcji. Ci, którzy pokrywają nimi całą ścianę od podłogi do sufitu wybierają najczęściej spokojne, stonowany kolory. Ta opcja ma dodatkowy walor w postaci lekkiego wygłuszenia pomieszczenia, co sprawia, że odbierane jest przez domowników i gości jako znacznie przytulniejsze. Drugi sposób na panele to pasek mniej więcej na w połowie wysokości ściany kontrastujący barwą i odcinający się od reszty pomieszczenia ciekawym kształtem. A tych dostępnych jest sporo - od prostokątów i trapezów, przez obłe, wydłużone elipsy przypominające płotek, aż po kółka i nieśmiertelne plastry miodu. Niezależnie od tego, na który z nich się zdecydujemy, musimy pamiętać, że to bardzo mocny akcent dekoracyjny, który trzeba czymś zrównoważyć na tyle ostrożnie, żeby nie doprowadzić do efektu wizualnego zagracenia przestrzeni