Jest taki typ gospodyni, u której niemalże każdy mebel jak się dobrze naciśnie jest w stanie przetransformować się w pełnoprawne łóżko, dzięki czemu w swoim nie tak znowu dużym mieszkaniu jest w stanie przenocować absolutnie fantastyczną liczbę gości. Takie osoby cenią sobie jak najlepsze zagospodarowanie przestrzeni - docenią więc z pewnością łóżka z systemem skrzyniowym, które dzięki obszernym szufladom lub unoszonemu materacowi mogą służyć z powodzeniem jako schowek i to nie tylko na pościel. Za dnia przydadzą się szczególnie te z oparciem w kształcie litery L, które z mogą powodzeniem służyć jako wygodna kanapa. Wiele z nich wyposażono w obicie przypominające w dotyku welur, którego skład skutecznie blokuje wnikanie zabrudzeń i płynów. Ta wielofunkcyjność czyni je to świetnym wyborem, jeśli do zagospodarowania mamy małą przestrzeń. Inny dobry wybór w takim przypadku to rozkładana kanapa lub leżanka - choć poleca się ją raczej do krótkich, maksymalnie kilku pod rząd nocowań. Na którąś z tych opcji zdecydowaliby się prawdopodobnie serialowi "Przyjaciele" lub ekipa nerdów z "Teorii wielkiego podrywu" - w świecie pełnym zarówno nieustających sąsiedzkich dram, jak i wielogodzinnego wspólnego spędzania czasu z pewnością doceniliby te opcje.
Jak urządziłaby swoją sypialnię Lady Violet Bridgerton, gdyby żyła dzisiaj? Gdzie spałby wicehrabia Anthony, śniąc o swojej Kate? Bohaterów tego historycznego serialu z pewnością zachwyciłyby łóżka tapicerowane - najlepiej te king-size, z potężnym wezgłowiem. Nie tylko robią one natychmiastowe wrażenie luksusu, ale także tworzą efekt przytulnego kokonu, który daje poczucie odseparowania od reszty świata. Schowałaby się tam chętnie Eloise ze swoimi książkami - są idealne dla osób wrażliwych, potrzebujących wizualnego zamknięcia przestrzeni do snu. Co więcej, wysokie i miękkie zagłówki w połączeniu z tapicerką działają jak panele wyciszające, co może sprzyjać bardziej głębokiemu i regenerującemu odpoczynkowi. Jeśli chodzi o obicie, najczęściej rządzi tu welur i aksamit, których miękka faktura od wieków pomaga ludziom wyciszyć się po długim dniu. Co więcej - w sypialniach posiadłości Bridgertonów z pewnością pojawiłyby się także przepastne fotele z podnóżkami, w których bohaterowie mogliby toczyć swoje wielogodzinne nocne rozmowy. A legendarna Lady Whistledown z pewnością zainwestowałaby w wygodny, luksusowy szezlong, żeby miała gdzie pisać swoją kąśliwą i pełną dramatów kronikę towarzyską.
O ile w Kingslanding, stolicy z "Gry o tron" rządziłyby metalowe, misternie rzeźbione okucia, o tyle mieszkańcy Królestwa Północy z pewnością wyposażyliby swoje domy i zamki w drewniane meble. Sansa Stark, gdyby urządzała swoją sypialnię z pewnością wybrałaby proste, solidne łóżko z naturalnego drewna (np. dębu, jesionu, sosny czy buku) - i to najlepiej bez ozdobnych rzeźbień i zagłówków, najwyżej z metalowymi okuciami. Unikałaby jak ognia lakierów z połyskiem - w północnym stylu zdecydowałaby się na olejowane lub matowe drewno, bo to ono wygląda najbardziej naturalnie. Bazowałaby na neutralnej palecie barw (biel, beż, jasna szarość, piaskowy, oliwkowy, złamana biel), którą skontrastowałaby czarnymi lub mosiężnymi detalami (np. lampą, zagłówkiem, krzesłem, ramą obrazu). Minimalizm Królowej Północy widać byłoby też w wyborze mebli - szafka nocna z pewnością byłaby prosta, bez uchwytów, drewniana lub metalowa. Komoda, szafa? Tylko, jeśli niezbędnie potrzebne. Okna byłyby niewielkie, by nie wpuszczać mroźnego powietrza, a cały klimat tworzyłoby rozchybotane światło świec i dyskretnych, przygaszonych lamp.