Gramofony, płyty winylowe i różnego rodzaju adaptery pozwalające odtwarzać muzykę w analogowy sposób odzyskują popularność w salonach, sypialniach i kawiarniach, docierając do coraz szerszego grona odbiorców.
Zainteresowanie gramofonami i płytami winylowymi rośnie od kilku lat na całym świecie, a jego źródeł można szukać w kilku różnych, choć powiązanych ze sobą zjawiskach. Muzyka odtwarzana ze streamingu, choć niezwykle wygodna, bywa dziś traktowana jako coś w rodzaju tła, towarzyszącego innym czynnościom, a nie głównego punktu wieczoru. Płyta winylowa odwraca tę relację, ponieważ jej odtworzenie wymaga kilku świadomych kroków: wybrania konkretnego albumu, wyjęcia go z koperty, ułożenia na talerzu i opuszczenia ramienia z igłą, co samo w sobie zamienia słuchanie muzyki w niewielki, codzienny rytuał.
Do tego dochodzi wymiar estetyczny i kolekcjonerski: okładki płyt traktowane są coraz częściej jako osobne dzieła graficzne, godne wyeksponowania na półce lub ścianie, a sam gramofon, szczególnie w wersji stylizowanej na lata sześćdziesiąte lub siedemdziesiąte, świetnie komponuje się z modnymi dziś wnętrzami w klimacie retro. Nie bez znaczenia pozostaje też pokolenie, które poznaje ten format zupełnie od nowa, traktując go jako świeżą, wciągającą alternatywę dla cyfrowego sposobu słuchania muzyki.
Różnica między brzmieniem płyty winylowej a plikiem cyfrowym wynika przede wszystkim ze sposobu, w jaki rejestrowany i odtwarzany jest dźwięk. Nagranie analogowe zapisane jest na płycie w formie ciągłej fali, bez podziału na próbki charakterystycznego dla plików cyfrowych, dzięki czemu wielu słuchaczy opisuje brzmienie winylu jako cieplejsze i bardziej pełne, szczególnie w zakresie niskich i średnich tonów. Płyty winylowe mają też swoją specyficzną, słyszalną fakturę, w tym delikatne trzaski i szumy, które dla części odbiorców stanowią wadę, a dla innych stają się integralną częścią przyjemności ze słuchania, przypominając o fizycznej naturze nośnika.
Format ten wymusza również inny sposób odbioru całego albumu: utwory ułożone są w konkretnej kolejności zaplanowanej przez artystę, a zmiana ścieżki wymaga fizycznego przesunięcia ramienia gramofonu, co skłania do słuchania płyty od początku do końca, a nie przeskakiwania między pojedynczymi utworami jak w playliście. Jakość dźwięku zależy przy tym w dużej mierze od samego sprzętu, w tym jakości igły, wzmacniacza i głośników, dlatego doświadczenie słuchania winylu na dobrym zestawie i na tanim, plastikowym gramofonie potrafi się od siebie znacząco różnić.
Rynek gramofonów i adapterów muzycznych jest dziś znacznie szerszy, niż mogłoby się wydawać osobom niezwiązanym wcześniej z tym tematem, i warto poznać jego podstawowe kategorie przed zakupem.
Wybór konkretnego typu warto uzależnić od tego, czy priorytetem jest jakość brzmienia, wygoda codziennego użytkowania, czy właśnie retro estetyka i wygląd sprzętu we wnętrzu.
Coraz więcej modeli gramofonów projektowanych jest dziś z myślą o wnętrzu równie mocno, co o brzmieniu, co sprawia, że sprzęt ten pełni podwójną funkcję: dekoracyjną i użytkową jednocześnie. Obudowy w kolorach musztardowej żółci, butelkowej zieleni czy pastelowego różu, drewniane wykończenia i okrągłe, analogowe pokrętła nawiązują estetyką do lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, doskonale wpisując się w modny dziś nurt aranżacji wnętrz łączący vintage detale z nowoczesną prostotą.
Pod tą retro powłoką kryje się jednak często zupełnie współczesna technologia: wiele modeli pozwala połączyć się z telefonem przez Bluetooth i odtwarzać playlistę ze streamingu przez wbudowane głośniki, przesyłać dźwięk z płyty winylowej do bezprzewodowych słuchawek albo podłączyć zewnętrzny głośnik smart. Dzięki temu jedno urządzenie potrafi pełnić rolę zarówno klasycznego gramofonu, jak i całkiem nowoczesnego systemu audio, w zależności od tego, na co danego wieczoru ma się ochotę. Dla osób, które cenią sobie estetykę i klimat równie mocno jak samą muzykę, taki hybrydowy sprzęt bywa rozwiązaniem znacznie wygodniejszym niż wybór między czystym vintage a pełną nowoczesnością.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google