Jak dopasować do siebie krzesło? Przede wszystkim zwróć uwagę na jego wysokość - siedząc postaw stopy płasko na podłodze. Kąt w kolanach powinien wynosić ok. 90-100° - zbyt wysokie siedzisko będzie uciskało tył ud, za niskie zaś obciąży mocno kręgosłup i kolana. Jeśli nie da się idealnie dopasować wysokości do posiadanego biurka, rozważ po prostu podnóżek.
Ważna jest także głębokość, czyli odległość od oparcia do krawędzi krzesła - między nią a dołem kolan powinno zmieścić się na spokojnie około 2-3 palce. Niedopasowane pod tym względem siedzisko nie będzie gwarantowało naszym plecom odpowiedniego podparcia ani jakiejkolwiek stabilności. A skoro już przy oparciu jesteśmy - powinno ono wspierać naturalną krzywiznę kręgosłupa również w odcinku lędźwiowym, a nie tylko lekko dotykać łopatek. Jeśli pracujesz przez wiele godzin w jednej pozycji przyda ci się takie z zagłówkiem podpierającym szyję i odciążającym kark.
Pozostaje jeszcze kwestia podłokietników - najlepiej ustaw je na wysokości blatu bądź tuż pod nim jednocześnie pilnując , żeby twoje ramiona mogły swobodnie opadać, a łokcie zginały się pod kątem ok. 90°. Wielogodzinne unoszenie ramion, które pojawia się przy zbyt wysokich blatach powoduje chroniczne napięcie karku, brak podparcia dla rąk skutkuje zaś automatycznym garbieniem się i opieraniem całego ciężaru tułowia na nieprzystosowanych do tego nadgarstkach.
Ergonomia to jednak nie wszystko - liczy się także materiał, z którego wykonany został fotel. Powinien być lekko miękki, ale sprężysty (czyli nie zapadać się jak sofa) - i koniecznie oddychający, wykonany np. z siatki, która zapobiega przegrzewaniu się. Jeśli chodzi o podstawę - pięcioramienna to absolutne minimum, które daje stabilność i wygodę ruchu. Kółka dobiera się zaś do podłoża: miękkie do twardej podłogi, twarde do dywanu. Najlepiej, kiedy takie krzesło pozwala nam na mikroruchy (np. bujanie się, lekkie odchylanie) - to aktywuje mięśnie i znacznie zmniejsza ryzyko sztywności. No i najważniejsze - musimy pamiętać, że nawet najlepsze siedzisko nie zastąpi przerw w pracy - wstawać z niego powinniśmy 45-60 minut, lekko się poruszać i porozciągać. To wydaje się niewiele, ale na dłuższą metę czyni prawdziwe cuda.
Jak to zwykle bywa odpowiedź na pytanie "jaki fotel powinienem_nam wybrać?" brzmi: to zależy. Zależy nie tylko od wyżej wymienionych parametrów naszego ciała, ale i wykonywanego przez nas zawodu. Generalna zasada brzmi: im bardziej jest on statyczny, tym ważniejsze będzie dla nas pełne wsparcie lędźwi i karku oraz możliwości regulowania. Im bardziej zaś nasz zawód jest dynamiczny (mamy w nim dużo wstawania, kontaktu z ludźmi) tym ważniejsza lekkość i mobilność krzesła.
Do tej pierwszej grupy należą z pewnością programiści czy streamerzy - dla nich stabilne podparcie lędźwiowe, regulowany zagłówek i porządne podłokietniki 3D/4D będą na wagę złota i zmniejszą ryzyko bólu kręgosłupa, karku i napięć barków. Podobnie jak w przypadku innych twórczych zawodów (np. copywriterzy, dziennikarze, graficy) bonusem będzie tutaj aktywizująca mięśnie i mózg możliwość lekkiego bujania się - mile widziane dynamiczne siedzisko. Odpowiednio sprofilowany fotel będzie sam pilnował postawy ich ciała, kiedy zdarzy im się zatracić w twórczym transie. Mobilne krzesła przydadzą się zaś nauczycielom, korepetytorom, lekarzom gabinetowym czy terapeutom - ich krzesło musi być wygodne, ale jednocześnie lekkie, a z wyglądu raczej dyskretne, by nie przytłaczać pacjenta, klienta lub ucznia i by ten czuł się swobodnie w ich towarzystwie.