Zacznijmy od garści podstawowych informacji - czym konkretnie jest Space Garden? To innowacyjna koncepcja orbitującej szklarni, składającej się z centralnej stacji otoczonej przez 30 indywidualnych komór wzrostu (ang. lobes). Każda kula posiada własny, ściśle kontrolowany mikroklimat, który tworzy wysokowydajne środowisko do uprawy nie tylko alg czy grzybów, ale także roślin kwitnących i owocujących. Gatunki są dobierane pod takimi względami jak produkcja tlenu, niesiona wartość odżywcza czy możliwości przełożenia na plony w środowisku mikrograwitacji.
- Te badania są kluczowe nie tylko dla umożliwienia przyszłych długotrwałych misji kosmicznych, ale i dla rozwoju rolnictwa w środowiskach o ograniczonych zasobach na Ziemi - podkreślają przedstawiciele Aurelia Institute.
Za projektem tym stoi trio w składzie: główny projektant Thomas Heatherwick (założyciel Heatherwick Studio), dr John Mather - laureat Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki i starszy naukowiec projektu Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba oraz doświadczony architekt kosmiczny Brent Sherwood, który współpracował z NASA, Boeingiem, Jet Propulsion Laboratory i Blue Origin.
Aurelia Institue promuje ideę przenoszenia ciężkiego przemysłu w kosmos, aby Ziemia mogła "odpocząć i się zregenerować" - rozwój technologii orbitalnych ma więc stać się rozwiązaniem, a nie ucieczką od problemów naszej planety. Space Garden z wyglądu sam w sobie przypomina dziwaczną, surrealną roślinę, w której z centralnego systemu "wyrastają pędy" odizolowanych komór wzrostowych.
- Wewnątrz Space Garden znajdują się standardowe podsystemy statku kosmicznego zoptymalizowane do działania na niskiej orbicie okołoziemskiej, takie jak: sztuczne oświetlenie zapewniające stabilne środowisko wzrostu dla roślin, panele słoneczne do wytwarzania energii elektrycznej oraz aktywny układ kontroli termicznej z rozkładanymi radiatorami do regulacji temperatury - czytamy na stronie Aurelia Institute.
Każdy lob osłania okno ze szkła kwarcowego, które może otwierać się i zamykać wedle potrzeby światła. W tym samym czasie czułe chemiczne sensory oraz multi- i hiperspektralne kamery monitorują poziomy tlenu, dwutlenku węgla i etylenu, a także temperaturę i wilgotność. Cyrkulację zapewniają wentylatory symulujące naturalny ruch powietrza - lekki wiatr. Koniec końców w ogniwie paliwowym (wykorzystującym wodór i tlen produkowany przez rośliny) powstaje energia elektryczna, dzięki czemu system jest niemalże samowystarczalny. A skąd weźmie się tam woda? Początkowa doprowadzana będzie z Ziemi, a później zaś odzyska się sama w procesie kondensacji (deszczu i chmur w skali mikro).
Liczy się nie tylko funkcja, ale również kwestie estetyczno-architektoniczne i idący za nimi psychiczny dobrostan osób przebywających na orbicie przez długie miesiące. Trio projektantów proponuje bardziej "ludzką" wizję takiej zamkniętej przestrzeni, powołując tym samym do życia coś więcej niż tylko funkcjonalny habitat. Obecność Space Garden ma sprawić, że astronauci i astronautki będą po prostu czuć się lepiej dzięki codziennej bliskości natury - chociażby w takim okrojonym wydaniu. Właśnie dlatego na "pokładzie" szklarni mają pojawić się także rośliny o znaczeniu kulturowo symbolicznym (np. granaty), które mają za zadanie stricte wzmocnić więź z Ziemią i jej historią.
Kiedy konkretnie Space Garden poleci w kosmos? Okazuje się, że całkiem niedługo - w planach jest stworzenie pełnowymiarowej wersji projektu, która mogłaby zostać wyniesiona na niską orbitę już w ciągu najbliższych 5-7 lat. Na Biennale Architektury w Wenecji zaprezentowano zaś model w skali 1:3 (4×4 m), wykonany przez firmę Millimetre.
To nie pierwszy taki eksperyment - mówił o tym już we wczesnych latach osiemdziesiątych Valentin Lebedev odbywający misję na pokładzie Salyut 7 (jego słowa na łamach "The Guardian" wspominała dr Sandra Häuplik-Meusburger):
To niezwykle przyjemne troszczyć się o rośliny na pokładzie i codziennie je obserwować. One po prostu są niezbędne dla człowieka w kosmosie.
To coś więcej niż tylko źródło pożywienia czy tlenu - to towarzysze, którzy przynoszą poczucie bliskości domu.