• Link został skopiowany

Z kredensu babci prosto na Insta. Dlaczego retro szkło z PRL-u znowu wraca?

Szklanki z koszyczkiem, ciężkie popielnice i karafki z rżniętego kryształu wracają do łask w wielkim stylu. To, co kiedyś kurzyło się na półkach, dziś króluje w nowoczesnych wnętrzach. Skąd ten nagły powrót mody na szkło z PRL-u?
PRL-owska meblościanka na sprzedaż na serwisie OLX.
fot. portal aukcyjny OLX

Kolorowa wyobraźnia a szara rzeczywistość

W okresie PRL-u zajmowanie się designem nie było łatwą sztuką. Projektanci z jednej strony chcieli dać się porwać się szałowi twórczemu, ale z drugiej - wciąż balansowali na bardzo cienkiej linii rozpiętej pomiędzy niewielką dostępnością materiałów a funkcjonalnością tworzonych przedmiotów. Mimo tych trudności (a może dzięki nim?) wiele osób ocenia ten okres polskiego wzornictwa jako prawdziwie "złoty", a w niejednym polskim domu pojawiają się po długiej przerwie ikony sprzed lat. Szczególną popularnością cieszy się retro szkło - to ono znika z wszelkich targów staroci jako pierwsze. Ale dlaczego?

przykładowa aranżacja wnętrza w stylu PRL
przykładowa aranżacja wnętrza w stylu PRL fot. Shutterstock

Odpowiedź na to pytanie nie jest taka oczywista - na fenomen składa się miks kilku czynników. Zacznijmy od tego, że w okresie PRL-u design szkła był stosunkowo prosty i bardzo funkcjonalny. Z jednej strony reglamentacja dóbr wymuszała pewien minimalizm, z drugiej - projektanci wspinali się na absolutne wyżyny kreatywności, by wyjść temu naprzeciw. Korzystali oni z tak unikalnych technik wytwarzania i przetwarzania szkła, że owoce ich pracy naprawdę przyciągały wzrok. 

Z. Horbowy, wazony Cynthia, lata 70., zbiory: Ośrodek Dokumentacji Sztuki Akademii Sztuk Pięknych im. E. Gepperta we Wrocławiu, fot. K. Pachurka
Z. Horbowy, wazony Cynthia, lata 70., zbiory: Ośrodek Dokumentacji Sztuki Akademii Sztuk Pięknych im. E. Gepperta we Wrocławiu, fot. K. Pachurka fot. portal polscyprojektanciszkla.pl

Każdy egzemplarz to odrębna historia

To właśnie wtedy swój renesans przeżyło szkło ręcznie dmuchane - dzięki niemu projektanci mogli tworzyć nieoczywiste formy geometryczne i organiczne. To doprowadza nas do ważnej zmiennej, która przyciąga oko współczesnego fana designu -  w czasach, gdy wszystko jest kopiowane i jednorazowe, szkło z PRL-u ma duszę. Każdy egzemplarz jest inny - jeden ma bąbelek powietrza, inny falę albo drobną asymetrię. To coś, czego brakuje w idealnie gładkich, masowo produkowanych szklankach ze współczesnych sieciówek - prawdziwy kawałek realnej historii, coś twórczego, a nie odtwórczego.

E. Trzewik-Drost, figurki Dziewczyna, Chłopiec, wys. 15 cm, 1974, Huta Szkła Gospodarczego 'Ząbkowice', zbiory: Pałac Schoena Muzeum w Sosnowcu, fot. P. Więcławek
E. Trzewik-Drost, figurki Dziewczyna, Chłopiec, wys. 15 cm, 1974, Huta Szkła Gospodarczego 'Ząbkowice', zbiory: Pałac Schoena Muzeum w Sosnowcu, fot. P. Więcławek fot. portal polscyprojektanciszkla.pl

Idzie też za tym pewna dobrze znana w psychologii marketingu zasada - niedostępności. Szkło artystyczne było wówczas dosyć drogie, przez co tego typu produkty były raczej domeną elit, a nie przeciętnych obywateli PRL-u - tym bardziej chcemy je mieć u siebie dzisiaj. Dzieła takich projektantów jak Zbigniew Horbowy i Eryka Trzewik-Drost do dziś emanują urokiem vintage i świetnie grają we współczesnych wnętrzach (i to nie tylko tych eklektycznych).

E. Trzewik-Drost, patera, 1976; cukiernica, 1962-65; patera, 1974; świecznik, 1962-65, zbiory: Pałac Schoena Muzeum w Sosnowcu, fot. P. Więcławek
E. Trzewik-Drost, patera, 1976; cukiernica, 1962-65; patera, 1974; świecznik, 1962-65, zbiory: Pałac Schoena Muzeum w Sosnowcu, fot. P. Więcławek fot. portal polscyprojektanciszkla.pl

Skarby z babcinego kredensu 

Klasyczne, lecz wciąż efektowne patery, wazoniki, popielniczki i karafki miały za to zaspokajać nie tylko funkcje dekoracyjne, lecz także funkcjonalne. Można było je znaleźć właściwie w każdym domu. Właśnie dlatego w wielu osobach wzbudzają silną nostalgię, kojarzą im się z powrotem do "kraju lat dziecinnych". Szklanki z koszyczkiem z babcinego kredensu, wazonik ze stołu komunijnego, popielniczka z barku rodziców... Te kształty przenoszą znacznie więcej niż tylko pomysł projektanta - w ich formie zaklęte zostało pełne emocji wspomnienie, wrażenie, którego nie da się kupić w sklepie.

Szklanki z koszyczkiem.
Szklanki z koszyczkiem. fot. aukcja na portalu Sprzedajemy
Lubię, kiedy to, co zapraszam do swojego domu, ma już swoją duszę, swoją historię. To, że coś nie jest nowe, to dla mnie wartość dodana - mówi Milena, którą spotykamy na lubelskim Targu Staroci. Jest tu stałą bywalczynią. - Zawsze szukam unikatowych perełek. To naprawdę mało prawdopodobne, żebym w jakimkolwiek innym domu zobaczyła coś, co mam u siebie. Dla kogoś moje mieszkanie może wyglądać jak muzeum albo sklep z antykami, ale ja świetnie się czuję w takim otoczeniu.

Co najszybciej znika ze stolików handlarzy? Ludzie sięgają często po wyżej wspomniane szklanki z koszyczkiem - te klasyczne, dobrze znane wszystkim prawdziwe ikony wzornictwa PRL-u. Powodzeniem cieszą się także patery w kształcie ryby z przezroczystego lub kolorowego szkła, które część z nas może pamiętać np. ze stołu wigilijnego - wyrabiała je Huta Ząbkowice. Dobrze schodzą też karafki z grubego, rżniętego kryształu - w różnych kształtach i rozmiarach, często z delikatnymi rzeźbieniami i szlifowaniami.

patera ryba z huty Ząbkowice
patera ryba z huty Ząbkowice fot. aukcja na portalu Sprzedajemy.pl
Podoba mi się pomysł wykorzystywania retro produktów na zupełnie inne sposoby niż te przewidziane przez projektanta. Weźmy sobie chociażby te słynne kryształowe popielnice - kiedyś obecne w każdym mieszkaniu, dziś mało kto pali w pomieszczeniach - a na wszelkich targach staroci nadal ich pełno. Dziś mogą posłużyć za paterę na biżuterię, pojemniki na resztę w sklepach albo podstawki pod świeczki i kadzidła

- mówi Karol Misztal, założyciel specjalizującej się w antykach-perełkach platformy Yestersen.

popielnica z rżniętego kryształu
popielnica z rżniętego kryształu fot. archiwalna aukcja na portalu Allegro.pl
Więcej o: