Wkraczasz tu jak do japońskiego kina neonów - biel i wściekła czerwień karmią zmysły od pierwszego kroku. Wnętrze restauracji BAR przy ulicy Augustiańskiej w Krakowie zaprojektowało NOWW Studio, które zamieniło XIX-wieczną kamienicę w ekran wizualny: lamperia w intensywnej czerwieni poniżej, śnieżnobiała górna część ścian, burgundowy marmur, geometryczne krzesła i lampy drukowane w 3D - all in.
Tu "Blade Runner" spotyka ramen. Beton, burgundowy marmur i biel, kontrastująca z agresywną czerwienią, są jak kadr z futurystycznego Tokyo. BAR w Krakowie to miejsce, gdzie design jest równie pikantny, co dania. Światło odbija się od geometrycznych form, a ty czujesz się jak w alternatywnej rzeczywistości, w której jedzenie to sztuka. Jest futurystycznie, a zarazem relaksująco, a kolacja tutaj to nie tylko jedzenie - to seans.
Następnie otwierają się drzwi do "Bollywood w metropolii" - we wnętrzu Bombaj Masala znajdziesz ponad 1760 miedzianych rur zawieszonych na różnych wysokościach, tworzących rzeźbę sufitową, która działa jak kalejdoskop świateł i cieni. Dodatkowo: mur z czerwonej cegły, intensywne kolory tkanin inspirowane Indiami, grafiki przedstawiające symbole hinduskie - całość krzyczy: feeria, żywioł, egzotyka.
Czy to scena ze "Slumdog Millionaire" przeniesiona do stołecznego wnętrza? Może właśnie tak - bo tutaj jedzenie smakuje jak kolejne poziomy filmu: pierwszy kadr to szerokie ujęcie wnętrza, drugi to smak curry, trzeci to ty i twój rozmówca w tej kolorowej przestrzeni. To restauracja-show, w której każdy stolik to fotel w kinie.
Petit Paris Bistro Park Wilsona, Poznań - miejscówka jak kadrów z "Amélie"
Wyobraź sobie scenę z filmu "Amélie" lub "Midnight in Paris" - kameralne bistro, betonowa zabytkowa konstrukcja (Betonhaus) w sercu Parku Wilsona w Poznaniu, zapach świeżego francuskiego pieczywa unoszący się w powietrzu, kieliszek wina w dłoni, śmiech znajomych. Surowe, zabytkowe ściany zmiękcza subtelne, złotawe światło, a to tworzy klimat rodem z romantycznej komedii, w której bohaterom na koniec wszystko się udaje. Można tam poczuć się jak w dramie w stylu retro: powolnej, słodkiej i zaserwowanej z nutką nostalgii.
A teraz pora na podróż w czasie. Mandragora w Lublinie mieści się w kamienicy z szesnastego wieku, a jej wnętrze przypomina dom mieszczanina sprzed lat: pełne zabytkowych przedmiotów, ozdobnych zasłon i misternie tkanych arrasów, historycznych grafik i rodzinnej atmosfery. Tutaj nie trzeba sobie wyobrażać filmu - jeden z nich, "Prawdziwy ból" w reżyserii Jessego Eisenberga, naprawdę tu powstał.
Tradycję można tam smakować przysłuchując się echom przeszłości i podziwiając zdjęcia dawnych gospodarzy i lokatorów. Już wchodząc do środka czujesz, że jesteś częścią czegoś większego, przestrzeni z duszą - jak bohater filmu, który odnajduje rodzinny album w starym domu i zaczyna odkrywać opowieść, którą jego przodkowie już dawno znają.