Kiedy spojrzy się nań z otwartym umysłem, nawet tak nudny na pierwszy rzut oka przedmiot codziennego użytku jakim jest krzesło może zyskać znacznie więcej niż tylko jedną, jasno określoną funkcję. Udowadniają to dobitnie studia Uncommon Creative i New Craft oraz projektanci Tanuvi Hegde i Hsincheng Chiang. Każdy z ich pomysłów to połączenie pięknego z podwójnie - a czasem nawet potrójnie - pożytecznym.
Zjawisko krzesła stojącego w kącie sypialni, na którym lądują używane, ale jeszcze nie do końca nadające się do prania ubrania jest tak powszechne, że aż stało się internetowym i kulturowym memem. Uncommon Creative Studio nie wyśmiewa go, ani nie zawstydza ludzi z tego tytułu. Wręcz przeciwnie - swoim Rewear Chair (dosłownie "Krzesło-Ubierz-Ponownie") wręcz je chwali.
Pierzemy naszą garderobę znacznie częściej, niż naprawdę potrzebujemy - a to jest szkodliwe i dla planety, i dla samych ubrań. Dlatego będziemy wspierać wszystko, co pomaga nam robić to rzadziej - nawet te "niechlujne" nawyki, które zwykle ludzie oceniają negatywnie. Takim jest właśnie krzesło do prania - to, które wszyscy mamy w swoich pokojach. Miejsce, gdzie odkładamy rzeczy nie całkiem świeże, ale też nie na tyle brudne, żeby powędrowały do pralki. Ten nawyk oszczędza wodę, energię, a przy okazji sprawia, że nasze ubrania żyją dłużej.
Projekt zaprezentowany podczas zeszłorocznego Dutch Design Week wzbudził sympatię krytyków, którzy ocenili go nie tylko jako funkcjonalny, ale estetyczny - przekształcający zabałaganiony kąt z porzuconymi ubraniami w świadomy, stylowy element wnętrza.
Jak Rewear Chair odświeża ubrania? Po prostu je wietrzy - dzięki dziewięciu rozkładanym ramionom można zmieścić tam aż tygodniową "porcję" garderoby. Krzesło nie tylko niesie ze sobą ekologiczny przekaz, ale i powstało w sposób przyjazny środowisku - wystrugano go z obalonych przez wiatr (nie ściętych) cedrów. Wybór tego drewna nie jest przypadkowy - ma ono naturalne właściwości odkażające, a dla jeszcze większego odświeżenia wiszącym nań materiałów nasączono je dodatkowo olejkiem eterycznym. Elementy z odzyskanego jesionu i spoiwo z wosku pszczelego eliminują zaś potrzebę użycia kleju czy innych chemikaliów.
Przekształcamy powszechne zachowanie w coś pięknego i intencjonalnego - zwraca uwagę Nils Leonard z UCS. - Przyjazny środowisku wybór może być też najpiękniejszym, a dobry design może pomóc nam na nowo przemyśleć nasze nawyki - na lepsze. To właśnie najlepsze oblicze wzornictwa: rozwiązywanie problemów, a jednocześnie stawianie pytań.
Szacuje się, że na świecie żyje od 300 aż do 500 milionów buddystów i buddystek - a przecież to nie jedyny system duchowy czy psychologiczny, w którym występuje medytacja. To coraz częstszy sposób na zachowanie równowagi w bardzo szybko zmieniającym się wokół nas świecie. Nic więc dziwnego, że i design podążył za tą potrzebą i wyszedł jej naprzeciw.
Jednym z takich projektów medytacyjne krzesło Vipassa Chair, dziecko tajskiego Anew Craft Studio i niezwykle wyrazisty przykład ich czarnej jak noc i błyszczącej jak bakelit stylistyki. Powstało ono przy zastosowaniu techniki shou sugi ban (jap. "zwęglenie drewna"), która nadała powierzchni mebla ciemny, spalony wygląd, a zarazem zabezpieczyła drewno. Siedzisko mebla zostało zaś ręcznie, misternie - takie skupienie na mikro detalach to element rozpoznawczy dla tego studio.
Projekt Vipassy autorstwa Suntorna Philaiwana został obsypany nagrodami podczas tegorocznego Design Excellence Award - uzyskał wyróżnienie w kategorii "Meble" oraz "Aspirujący design".
„To cichy towarzysz dla tych, którzy w rzeczach, z którymi żyją, szukają sensu, zrównoważenia i duszy. Przedmiot, w którym spotykają się design, rzemiosło i duch kultury", czytamy w uzasadnieniu.
O ile Vipassa odnosi się do tradycji medytacji, o tyle projekt autorstwa Xinchenga Jianga, studenta Uniwersytetu Tongjiskiego może już służyć już realnej praktyce. "Touching the ground" (eng. "Dotykając ziemi/gruntu") wygląda już znacznie wygodniej - zwłaszcza, kiedy bierze się pod uwagę kilkudziesięciominutowe (albo i kilkugodzinne) siedzenie w jednym miejscu.
Ta ergonomia to nie przypadek, a efekt wnikliwej kalkulacji - siedzisko z białej świerkowej sklejki zostało ukształtowane tak, aby odzwierciedlać sylwetkę osoby ze skrzyżowanymi nogami. Wspiera ono tym samym prawidłową postawę, symetrię ciała i redukuje napięcie mięśniowe, które może pojawić się podczas medytacji. Stanowi ono połączenie tradycyjnego rzemiosła z zaawansowaną cyfrową precyzją - jego konstrukcja wykorzystuje odrzucone drewno, co nie tylko podkreśla ekologiczny wymiar projektu, ale także symbolizuje harmonię między naturą a technologią. Nogi krzesła zaś wykonano z odzyskanych gałęzi jodły zachowując ich naturalny kształt i nieregularność, co jeszcze mocniej podkręca organiczny, surowy charakter. dodając organicznego, „surowego" charakteru.
"Fidgetowanie" to anglicyzm, który z braku polskiego odpowiednika rozgościł się w naszym języku na dobre i z roku na rok rozumie go coraz więcej ludzi. Oznacza ono mimowolne, powtarzalne ruchy dłoni, palców, nóg albo i całego ciała, które pomagają rozładować napięcie, skoncentrować się albo po prostu zająć czymś ręce. Szczególnie często występuje ono u osób z ADHD czy na spektrum autyzmu, ale pod wpływem stresu pojawia się i u ludzi neurotypowowych.
Przykład? Klikanie długopisem i obracanie go w palcach, kręcenie guzikiem marynarki, obracanie lub ściskanie przedmiotów w kieszeni, stukanie stopą po podłodze lub machanie nogą podczas siedzenia, bawienie się koralikami biżuterii czy przesuwanie wisiorka po łańcuszku… Często robi się to po prostu nieświadomie, a dla wielu osób to naturalny sposób na samoregulację emocji lub koncentrację i utrzymanie uwagi.
Czasami jednak fidgetowanie robi się dla samego zainteresowanego uciążliwe - wtedy do akcji wkracza z pomocą właśnie design. Reflect Chair (ang. "Krzesło Zadumy") to część terapeutycznej kolekcji "Exhibit (A): Furniture for the Anxious Being" (ang. "Meble dla Istot Lękowych") stworzonej przez architektkę i projektantkę mebli Tanuvi Hegde. Ponieważ ona sama ma tego typu doświadczenia, znakomicie wiedziała jak stworzyć przedmiot, który nie tylko będzie wyglądał dobrze, ale i wesprze użytkownika emocjonalnie i sensorycznie.
Reflect powstał więc dosłownie z osobistej potrzeby autorki, związanej z własnymi doświadczeniami związanymi z lękiem, rolą rutynowych gestów i drobnych nawyków jako sposobów na uspokojenie umysłu. Chciała stworzyć dla siebie i dla innych cichego, obecnego towarzysza, który wesprze w spojrzeniu w głąb siebie, pozwoli na introspekcję i kontakt z własnym ciałem poprzez dotyk - najbardziej pierwotny i intuicyjny ze wszystkich zmysłów.
Wiśniowy stelaż z olejowym wykończeniem został tutaj zestawiony z siedziskiem ręcznie szytym ze skóry, a w podłokietnik wbudowana została mała stalowa kulka, którą osoba siedząca może przesuwać, rolować i obracać, co wywoła delikatne wibracje i ciche stukotanie. Nie da się jej jednak całkiem wyjąć.
Poza krzesłem w kolekcji znalazł się także stolik Chaos z wysuwanymi szufladkami bez uchwytów, które otwierają się dopiero po ich dotknięciu i zlokalizowaniu ukrytego mechanizmu, a także Release - biurko z misą na palenie zapisanych myśli w symbolu gestu uwolnienia i emocjonalnego oczyszczenia.