Co masz w środku: Beata Bochińska - była prezes IWP

To wyjątkowa odsłona naszego cyklu - portal Patyna.pl jako pierwszy miał możliwość sfotografować wnętrza domu Beaty Bochińskiej. Jak mieszka historyczka designu, wykładowczyni i była szefowa IWP? Tego nie da się opisać słowami. Zapraszamy Was na wycieczkę wrażeniowo-edukacyjną - takiej kolekcji nie powstydziłoby się niejedno muzeum. Jako Bochińska Design, Beata dzieli się nią z Wami na łamach Patyny. Udanej lektury i zakupów!

Beata Bochińska – historyczka designu i sztuki, specjalistka prognozowania trendów stylistycznych, wykładowca SGH i UW, była prezes Instytutu Wzornictwa Przemysłowego. Znana kolekcjonerka, autorka wystaw, książek, raportów i podręczników zarządzania designem. Jurorka międzynarodowych konkursów. Prywatnie szczęśliwa kobieta. Mama Kuby, Ignacego, Zośki i Kazia, żona Jarka. Bardzo lubi ludzi – tych „od rzeczy" – szczególnie.

Ten dom w Milanówku ma niezwykłą energię – przed wojną w latach trzydziestych został kupiony przez kochającego ojca dla córki, która nazwała tę wille Szczęsna Nasza. Wtedy nie było jeszcze nazw ulic – Parkową dopisano w dokumentach hipotecznych dużo później

Dzisiaj mieszka tutaj dwoje dzieci, Zośka i Kazik, my czyli ich rodzice i dwa psy. Odwiedza nas dwóch dorosłych synów Kuba i Ignacy ze swoimi wybrankami serc oraz ukochane babcie i dziesiątki znajomych.

Ten dom kipi życiem. Każdy kolejny gość witany jest z wielką radością. To nie jest bardzo typowy model życia, wiemy o tym, ale on nam odpowiada i dlatego w naszym domu mamy zawsze gotowe pokoje gościnne.

Nasza kolekcja, moja i Jarka, to właściwie nasze wyposażenie: my z niego jadamy, pijemy kawę, podejmujemy gości!

Zbiory składają się z prototypów lub autorskich egzemplarzy powstałych w latach 90. na początku zmiany systemowej, ale i znacznie wcześniejszych. Dzisiaj to unikaty, przy których miałam szansę pracować z projektantami Edytą Barańską, Tomkiem Augustyniakiem, Kaśką Hałas i Adamem Łożykowskim, Piotrem Zdanowiczem, Bogusią Jung czy Małgosią Dajewską – miłe czasy a poza tym starsze obiekty, które tworzyli dawni mistrzowie polskiego i światowego designu: Maria Chomentowska, Rajmund Hałas, Teresa Kruszewska, Jan Sylwester Drost, Charles Eames czy Dieter Rams.

Kolekcja vintage design liczy dzisiaj kilkaset przedmiotów. Bliżej 1200 – podpowiada Jarek z wrodzoną sobie dokładnością, bo to on zajmuje się katalogowaniem i logistyką kolekcji. Wkręcił się tak, że dzisiaj niezły z niego znawca niektórych obszarów. Ja jestem z wykształcenia historyczką designu i sztuki. Kolekcja to wreszcie spełnienie moich marzeń o polskim muzeum designu, którego od kilkudziesięciu lat nie możemy się w Polsce doczekać.

Od ponad 20 lat kupujemy i żyjemy na co dzień w otoczeniu najlepszego polskiego designu (i nie tylko polskiego – dorzuca Jarek). To jest żywe muzeum i jesteśmy pewni, że takie rozwiązanie dla eksponowania designu jest najzdrowsze.

Rozróżniam przedmioty kolekcjonerskie, sprzedawane czasami przeze mnie do międzynarodowych kolekcji oraz inne rzadkie i cenne przedmioty – ich ceny ciągle rosną i będą zdecydowanie coraz więcej warte.

Poza tym doskonały design masowy, który nie ma już szans być wznowiony. To m.in. mirostowickie serwisy i galanteria czy porcelit z Chodzieży, niektóre szkła z dawnych polskich hut oraz meble, które dzisiaj byłyby liniami luksusowymi ze względu na projekt i materiał, z jakiego były wykonane. One ciągle są tanie i dostępne na rynku.

W końcu przedmioty sentymentalne, ale nadal dobrze zaprojektowane, które są podatne na chwilowe mody też je kupujemy w przypływie poniedziałkowej chandry ?? Potem rozdajemy w prezentach naszym gościom i przyjaciołom.

ZOBACZ ZDJĘCIA>>

Jestem profesjonalistką, więc patrzę na przedmioty trochę inaczej niż przeciętny użytkownik. Przede wszystkim mam dla ich twórców duży szacunek, rozumiem technologię i wiem, co jest nie do powtórzenia w dzisiejszych czasach. Poza tym wiem, co przyniesie w przyszłości niezły zwrot z inwestycji w związku z ich artystycznym kontekstem i z rosnącymi cenami designu na rynku.

Nasze przedmioty kupujemy na świecie – właściwie na każdym wyjeździe. Odwiedzamy antykwariaty i śledzimy aukcje, w Polsce bywamy na przeróżnych rynkach staroci. Bardzo dużo kupujemy w sieci. Wiemy już od kogo warto i jak się zabezpieczać przed oszustwami zamierzonymi i niezamierzonymi – zresztą jak ktoś jest kolekcjonerem, to rzadko kiedy ktoś chce go oszukać, bo on kupuje i wraca z pieniędzmi.

Poza tym niektóre obiekty wymieniamy i często odkupujemy od innych kolekcjonerów.

No dobrze, przyznam się: pracując na co dzień w obszarze prognozowania stylistycznych trendów rynkowych dla wielkich sieci handlowych i producentów wiem, co nadchodzi i co będzie modne z wyprzedzeniem, więc umiem też zarobić na tych mniej cennych przedmiotach

Niedługo podzielę się moją wiedzą z wieloma „ludźmi od rzeczy", bo piszę książkę o kolekcjonerach 2.0. Sprawia mi to wielką radość. Jako analogowa przechrzta ze zdziwieniem odkrywam siłę Facebooka. Na moim profilu Bochinska.Design każdego dnia wrzucam krótki tekst o jakimś przedmiocie, zjawisku albo przydatną dla kolekcjonerów radę. W ciągu dwóch miesięcy kilkaset osób zaczęło mnie obserwować i zasypywać pytaniami na privie, a ja jestem zupełnie nieasertywna i bardzo to lubię.

 W Polsce młode pokolenie urodzone po 89 roku upomniało się o historię naszego rodzimego designu – jestem im za to wdzięczna i dlatego chcę pomóc w tym ich, często wirtualnym, kolekcjonowaniu. Dlatego też po raz pierwszy zaprosiłam do mojego domu fotografów Patyna.pl żeby pokazać, że z naszym designem możemy kreować ciekawe wnętrza i wieść w nich ciekawe życie. Tu i teraz.

Cykl "Co masz w środku" realizowany jest przez platformę Patyna.pl

bochinska.com
facebook.com/Bochinska.Design1
instagram: @beatabochinska

Jak kupować na targach staroci? O tym musisz pamiętać