Serial ten idealnie wpisał się w pewien nurt designu i mody, który już od paru ładnych lat czaił się gdzieś na obrzeżach indie i mainstreamu - gotyk. Jak wyglądałoby wnętrze mieszkania Wednesday, gdyby urządzała je dziś? Charakterystyczny witraż z jej dormitorium w Akademii Nevermore odpowiada na to pytanie aż nazbyt dobrze.
Nikogo nie zdziwimy, jeśli powiemy, że we wnętrzu w stylu Wednesday powinna dominować czerń, czerń i jeszcze raz czerń. Nie musi być ona jednak w żadnej mierze nudna - na każdej teksturze barwa ta prezentuje się zupełnie inaczej. Świetnie pasuje do niej także głębokie, krwiste bordo, królewska purpura i ciemnoszmaragdowy - absolutnie nie złamią one mrocznego klimatu, a nawet go podkręcą w kierunku wampirycznego. Ponieważ nasza mroczna bohaterka cierpiała na fizyczną alergię na kolory, z pewnością nie pozwoliłaby sobie na nic innego w swoim własnym mieszkaniu. Nie cierpiała ona także jasnego światła, wybrałaby więc takie lekko przyćmione, dobiegające z przydymionego, kryształowego kandelabru w stylu vintage. Zdecydowałaby się też z pewnością na mnóstwo świec - to w ich świetle pisałaby swoją powieść i rozwiązywała zagadki.
Wszelkie inspiracje wiktoriańskie mile widziane: ciężkie meble najlepiej z egzotycznego, ciemnego drewna, obijane welurem krzesła z wysokim oparciem, toaletka z lustrem w ozdobnej ramie, łóżko z rzeźbionym wezgłowiem, metalowe stojaki gięte w gotyckie ornamenty… To wszystko Wednesday uzupełniłaby prawdopodobnie aksamitnymi, ciężkimi kotarami do samej ziemi (ani jeden promień słońca nie może się przecież przecisnąć!). Na jej łożu znalazłyby się poduszki w poszewkach ze sztywnego żakardu i ciemna narzuta z wzorem lilii czy róż - najbardziej mrocznych kwiatów, jakie można sobie wyobrazić. Na ścianach (oczywiście pomalowanych na ciemny odcień lub zasłoniętych tapetą ma się rozumieć - żadnych bieli!) zawiesiłaby oldschoolowe ramy z botanicznymi rycinami trujących roślin, nocnych motyli czy pająków.
W mieszkaniu uczennicy Nevermore nie zabrakłoby także jedynego w swoim rodzaju decoru - dominowałyby tam z pewnością czaszki w rozmaitych kształtach i kolorach - ceramiczne, kryształowe, szklane lub z metalu (choć Wednesday wykombinowałaby z pewnością te zupełnie… naturalne). Świetnie pasowałyby do niej także świeczniki w kształcie dłoni czy czarna porcelana do czarnej jak noc kawy. Do rozmów z duchami przydałyby się jej także barokowe, zdobione lustra.
Nie znaleźlibyśmy w jej domu klasycznych roślin doniczkowych - pamiętajmy, że w rosarium jej matki, Mortici Addams, obcinało się różom kwiaty, a zostawiało ciernie. Możliwe jednak, że Wednesday zdecydowałaby się na takie o bardzo ciemnych liściach, jak maranta, begonia rex czy filodendron ‘Black Cardinal’. Koło jej ciężkiem maszyny do pisania stałaby szklana kopuła z zasuszonymi kwiatami lub owadami. No i nie zapominajmy o najważniejszym - w jej mieszkaniu półki uginałyby się od książek w skórzanych oprawach, literatura była bowiem jej największą pasją - a przynajmniej wybierając z tych legalnych. Obok nich na półkach stałyby stare kałamarze, pióra - wieczne i gęsie, klepsydry z czarnym paskiem i globusy. W takim wnętrzu aż chciałoby się jej zasiąść do kolejnego rozdziału krwistej noweli.