Pod ogromną przeszkloną kopułą przy głównym wejściu do Dubai Mall, w świeżo odnowionej części o nazwie The District w powietrzu unosi się chmara setek szklanych ptaków. Gdyby przyjrzeć im się z bliska, można by docenić rzemieślniczy kunszt, którego wymagało ich wykonanie w technice szkła fusingowego [materiał podgrzewa się w piecu i formuje na gorących, otwartych formach, przyp. red.].
Choć instalację tą można nazwać rzeźbą, daleko jej do statystycznych, od wieków nieruchomych posągów - ażurowa całość reaguje na światło i na przestrzeń, a gdy przez kopułę wpada słońce, całe wnętrze centra handlowego wypełnia się ruchomymi odblaskami.
Instalacja to owoc współpracy pomiędzy polską projektantką i artystką Edytą Barańską a firmą Art in Public Space, zajmującą się sztuką w dubajskiej przestrzeni publicznej. Powstała zaś na zlecenie dewelopera Emaar Properties.
To obecnie największa na świecie instalacja tego typu. Choć sprawia wrażenie ażurowej i lekkiej, w rzeczywistości waży ponad 880 kg. Trzyma się ona przeszło tonowej płycie, zwieszonej na wysokości 13 metrów ponad poziomem podłogi, tuż pod systemem klimatyzacyjnym.
Ani umiejscowienie, ani wzór nie są tutaj przypadkowe. Przestrzeń The District została odnowioną z myślą o niezwykle cenionej w Emiratach elegancji, luksusie i wysmakowanej estetyce - instalacja miała współgrać z tym kontekstem. A dlaczego ptaki? Otóż w kulturze arabskiej zwierzęta te (zwłaszcza sokoły) mają obok koni znaczenie symboliczne - prezentują triadę "prestiż, siła, wolność".
Projekt Barańskiej wpisuje się też świetnie w krajobraz miasta - jeśli odwiedzający Dubai Mall spojrzy bezpośrednio w górę stojąc pod instalacją, będzie miał świetny widok osiowy na Burj Khalifa, najwyższy wieżowiec świata.
Samo zamontowanie "chmury" ptaków było sporym wyzwaniem - prace nad nim prowadzono nocami, by nie zakłócać działania centrum. Zarówno transport, jak i podwieszanie poszczególnych elementów musiały być przeprowadzone bardzo ostrożnie i precyzyjnie.
Co ciekawe, nie ten etap sprawił najwięcej problemów - okazało się, że przysporzyło ich zrównoważenie poszczególnych elementów tak, by "ptaki" nie przechylały się, ani nie obijały o siebie, a jednocześnie poruszane powietrzem klimatyzacji tworzyły harmonijną kompozycję. Choć ruch ten był nieplanowany, zdecydowanie dodał całej instalacji życia.